Całą sprawę ostatnio obszernie wyjaśnił Dominik Senkowski ze Sport.pl: "Amerykanki apelowały, by nie organizować tak ważnej kobiecej imprezy w kraju, w którym prawa kobiet nie są w pełni respektowe". Dziennikarz dodał, że pula nagród tegorocznego Turnieju Mistrzyń ma wynieść aż 15,25 mln dolarów. To absolutny rekord. Jak dotąd największą pulą cieszyła się edycja WTA Finals 2019 w chińskim Shenzhen (ponad 14 mln dolarów). Podczas ostatnich wydarzeń w meksykańskim Cancun czy amerykańskim Fort Worth były to niemalże dwukrotnie mniejsze pieniądze.
Ogłoszenie WTA wywołało ogromną burzę w sieci, a rozczarowania nie kryły choćby legendy tenisa Chris Evert czy Martina Navratilova. "Wiemy, jakie miały uwagi, ale jesteśmy pewni, że podjęliśmy dobrą decyzję dla kobiecego tenisa. Chcemy rozwijać nasz sport długoterminowo" - wyjaśniła jedna z dyrektorek WTA Marina Storti dla "The National".
Niedługo po oznajmieniu decyzji stanowcze słowa przekazała też organizacja obrońców praw człowieka (Human Rights Watch - HRW). "Światowy tenis nie powinien przyczyniać się do łagodzenia represji w Arabii Saudyjskiej. Stowarzyszenia powinny zażądać najpierw poprawy sytuacji w zakresie praw człowieka, zanim zawrą umowy, które będą prać nadużycia rządu" - wyjaśniła dyrektor ds. inicjatyw globalnych Minky Worden.
Dodatkowo HRW uważa, że jest to obraza dla pionierek, dzięki którym kobiecy tenis stał się popularny. Ma być to zatem kolejny sport, który poprawi zły wizerunek kraju. "Niegodziwa sytuacja. Najnowsza ofiara saudyjskiego prania sportowego" - napisano.
Zaznaczono jednak, że w 2022 roku Arabia Saudyjska uchwaliła nową ustawę o statusie osobistym, dzięki czemu ustanowiła męską opiekę nad kobietami. Ujawniono też, że kobiety w tym kraju są dyskredytowane w związkach małżeńskich, rozwodowych czy decyzjach dotyczących opieki zdrowotnej i prawami do dzieci.
Przywołano też przykład instruktorki fitness Manahel al-Otaibi, która została aresztowana za publikowanie postów w mediach społecznościowych. Jedna z obrończyni praw Lina Alhathloul miała okazję "przeżyć" dyktatorskie rządy na własnej skórze, gdyż jej siostra była więziona za próbę opowiadania się za prawami kobiet. "Jesteśmy wciąż torturowane" - powiedziała.
Sprawcą pogorszenia sytuacji w kraju jest książę Mohammed bin Salman, który zarządził masowe egzekucje i zabójstwa migrantów na granicy saudyjsko-jemeńskiej. Na dodatek jest zwolennikiem tortur oraz kar więzienia wobec niestosownych tweetów kobiet, seksu pozamałżeńskiego czy związków tej samej płci. Arabia nie ma wprowadzonej również wolności mediów, co jest podstawowym wymogiem organizacji międzynarodowego wydarzenia.
Tegoroczny turniej w Rijadzie odbędzie się w dniach 2-9 listopada. Weźmie w nim udział osiem najlepszych zawodniczek w światowym rankingu.