Serb Novak Djoković (1. ATP) w Monte Carlo gra trzeci turniej w tym sezonie. Na razie nie może być zadowolony ze swoich występów. Najpierw odpadł w półfinale ze swojego ulubionego turnieju wielkoszlemowego Australian Open (wygrał go aż 10 razy!) po porażce z Włochem Jannikiem Sinnerem (2. ATP), a potem sensacyjnie uległ w trzeciej rundzie Indian Wells Włochowi Lucę Nardiemu (76. ATP).
Teraz Novak Djoković walczy w turnieju w Monte Carlo. Serb w pierwszej rundzie miał wolny los, a w drugiej pokonał w godzinę, jedenaście minut Rosjanina Romana Safiullina (41. ATP) 6:1, 6:2. W 1/8 finału Djoković zmierzył się z Włochem Lorenzo Musettim (24. ATP). Co ciekawe, obaj zawodnicy zagrali ze sobą w Monte Carlo też rok temu. Wtedy Włoch niespodziewanie wygrał 4:6, 7:5, 6:4.
Podczas czwartkowego meczu nie zabrakło kontrowersji i scen na trybunach. Po jednym z zagrań Włocha system wywołał, że piłka była autowa. Arbiter główny niespodziewanie zdecydował się jednak, że punkt należy się Musettiemu. To wzbudziło złość u kibiców zgromadzonych na korcie centralnym w Monte Carlo, którzy zaczęli gwizdać na sędziego.
Co wtedy zrobił Djoković? Nie denerwował się, jak ma w swoim zwyczaju, nie kłócił się z sędzią, ale zaczął dyrygować kibicami do głośniejszych gwizdów. Ci w odpowiedzi głośno się śmiali.
Djoković wygrał mecz 7:5, 6:3, choć w pierwszym secie przegrywał już 2:4. Serb zwyciężył, choć miał ponad dwa razy niewymuszonych błędów (19-9).
Rywalem Djokovicia w ćwierćfinale będzie Australijczyk Alex De Minaur (11. ATP), który pokonał w 1/8 finału Australijczyka Alexeia Popyrina (46. ATP) 6:3, 6:4.