Był siódmy gem pierwszego seta przy serwisie Huberta Hurkacza (8. ATP). Do tej pory Polak, z małymi problemami, ale potrafił utrzymać swoje gemy serwisowe. Teraz popełnił dwa niewymuszone błędy z forhendu, a rywal zagrał dwie świetne ofensywne akcje. Efekt? Polak został przełamany.
Od tego momentu gra Hurkacza całkowicie się załamała. Popełniał mnóstwo niewymuszonych błędów (aż 18 w całym meczu, a rywal zaledwie trzy!). Na początku drugiej partii przegrał aż cztery gemy z rzędu! Polakowi nie wychodziło praktycznie nic na korcie.
- Chciałbym widzieć iskierkę w grze Hurkacza, by to się potem przełożyło w ogień. Na razie tego brakuje. Język ciała Polaka mówi wszystko. Może brakuje sił, bo grał ostatnio dużo spotkań, parę thrillerów. Wydaje się, że zmęczenie się kumuluje - mówił Tomasz Tomaszewski, komentator Polsatu Sport.
- Wkur... się trochę Hubert - krzyknął jeden z fanów na początku drugiego seta. Tego też nie było, Polak nie potrafił się zdenerwować, zrobić czegoś, co by zmieniło jego grę. Wciąż raził niewymuszonymi błędami i nie był w stanie odwrócić losy pojedynku. Jedyny pozytyw to jego dobra gra przy siatce. Popisał się przy niej kilkoma dobrymi wolejami czy smeczami. W sumie wygrał 71 proc. takich akcji (17/24), a rywal tylko 40 proc. (4/10).
- Hubert był zmęczony, bo dużo grał. W Monte Carlo zagrał jeden mecz więcej, tak samo w Estoril. Miałem dziś sporo szczęścia, dobrze returnowałem, zneutralizowałem jego najgroźniejszą broń - serwis - powiedział Norweg po meczu.
Ruud w ćwierćfinale w Monte Carlo zagra ze zwycięzcą pojedynku: Lorenzo Sonego (Włochy, 57. ATP) - Ugo Humbert (Francja, 15. ATP).