Danielle Collins jest w życiowej formie, zdobyła najważniejsze trofeum w karierze, a to wszystko w ostatnim sezonie na zawodowych kortach. - Musiałam wiele razy uzasadniać tę decyzję. Mam przez to wrażenie, że gdybym była facetem, to nie musiałabym robić tego tak często - mówi Collins, która porzuca tenis, by zajść w ciążę. - Świadomość, że to jej ostatni rok na tourze sprawia, że ma wolną głowę i może grać, jak najlepiej potrafi - mówią Sport.pl amerykańscy eksperci.
W tenisowym światku nazwisko Danielle Collins odmieniane jest dziś przez wszystkie przypadki. Amerykanka wygrała 13 spotkań z rzędu, triumfując po drodze w imprezach WTA 1000 w Miami oraz WTA 500 w Charleston. W tym czasie straciła zaledwie dwa sety!
Zwyciężając na Florydzie, Collins odniosła bodaj największy sukces w karierze. 30-latka pierwszy raz dotarła do finału turnieju tej rangi. W finale pokonała Jelenę Rybakinę, czwartą dziś zawodniczkę świata. A wcześniej m.in. Jekaterinę Aleksandrową, która wyeliminowała z Miami Igę Świątek.