Finał turnieju WTA 500 w Charleston był wyjątkowo jednostronny. Danielle Collins od początku narzuciła swoje tempo gry, dzięki czemu szybko objęła prowadzenie 3:0. Miała nawet kolejne break pointy na podwójne przełamanie, ale Rosjanka zdołała się obronić. Na niewiele się to jednak zdało, albowiem i tak przegrała pierwszego seta 2:6. W drugiej partii Amerykance poszło jeszcze sprawniej. Całe spotkania zamknęła w 79 minut wynikiem 6:2, 6:1. Warto dodać, że po pierwszym serwisie przegrała raptem jeden punkt.
Daria Kasatkina to była mistrzyni turnieju w Charleston z 2017 roku. Nawiązała do tego momentu w przemówieniu po odebraniu nagrody za tegoroczny finał. - To może długo trwać, bo czekałam na ten moment siedem lat. Byłam za młoda, żeby wygłosić dobre przemówienie w 2017 roku, więc nie wiem, od czego zacząć, a na czym zakończyć - śmiała się 11. rakieta świata, a wraz z nią publiczność, która jeszcze bardziej ubawiła się chwilę później. - Przede wszystkim oczywiście gratuluję Danielle. Na początku chciałam powiedzieć, że będzie mi cię brakować w Tourze, ale po tym meczu nie jestem pewna - stwierdziła Kasatkina, udowadniając, że jest jedną z bardziej sympatycznych zawodniczek.
- Oczywiście będę za tobą tęsknić, bo masz niesamowity charakter, osobowość i myślę, że tenis wiele straci po twojej emeryturze. Ciesz się więc tą chwilą i grasz niesamowicie - podsumowała Rosjanka, dla której to bolesna porażka, albowiem przegrała już trzeci finał z rzędu w tym roku. Biorąc pod uwagę poprzedni sezon, ta negatywna passa rozciągnęła się do pięciu porażek w decydujących meczach.
Natomiast 30-letnia Danielle Collins pnie się w górę rankingu WTA po największych sukcesach w karierze. Amerykanka,została właśnie 15. zawodniczką świata.