Tenisowy sezon wchodzi w fazę turniejów na kortach ziemnych. Nie jest to ulubiona nawierzchnia Hurkacza. Polak udowodnił jednak w Estoril, że na ziemi również może prezentować świetną formę. W pierwszej rundzie dostał wolny los, a w drugiej ograł 7:6(7-5), 6:4 Brytyjczyka Jana Choinsskiego (188. ATP). W ćwierćfinale rozprawił się z Hiszpanem Pablo Llamasem Ruizem (152. ATP) 7:6(7-4), 6:4, a w meczu o finał pokonał Chilijczyka Cristiana Garina (112. ATP) 6:3, 3:6, 6:3. W niedzielę Hurkacz zagrał o tytuł.
Rywalem naszego tenisisty był kolejny Hiszpan - Pedro Martinez (77. ATP), który w półfinale sprawił sensację, pokonując rozstawionego z numerem jeden Caspera Ruuda (8. ATP). W finale Martinez nie prezentował się już tak dobrze jak w starciu z Norwegiem. Pierwszego seta Hubert Hurkacz wygrał 6:3 w niecałe 40 minut.
W drugiej części Polak nadal przeważał na korcie. Już w pierwszym gemie przełamał Hiszpana, po czym konsekwentnie, do końca spotkania wygrywał przy własnym podaniu. Kolejny raz 27-latka nie zawiódł piekielnie silny serwis, z którym Pedro Martinez miał ogromne kłopoty.
Finalnie spotkanie zakończyło się zwycięstwem Hurkacza 6:3, 6:4. To sprawiło, że na jego konto trafiło 88 tysięcy euro, czyli około 378 tysięcy złotych. Ale to nie wszystko. Polski tenisista może się cieszyć także z kolejnych punktów w rankingu ATP Live. Choć turniej w Estoril był tylko rangi ATP 250, to Hurkaczowi po zwycięstwie udało się wyprzedzić dwóch zawodników - Grigora Dimitrowa oraz Caspera Ruuda. Jest strata do siódmego Holgera Rune wynosi niewiele ponad 100 punktów. Teraz Polaka czekać będzie rywalizacja w Monte Carlo w turnieju rangi ATP 1000. Tu do zyskania jest dużo więcej punktów.