A trzy juniorskie tytuły wielkoszlemowe ma na swoim koncie Diana Sznajder. I choć wszystkie zdobyła w deblu, to na zawodowych kortach lepiej czuje się jako singlistka. Niedawno - w lutym 2024 roku - zdobyła swój pierwszy tytuł rangi WTA. Okazała się najlepsza w Hua Hin. Azjatyckie powietrze jej służy, albowiem pół roku wcześniej dotarła do finału w Ningbo, ale wówczas lepsza okazała się Ons Jabeur.
Kilka dni temu ta rosyjska tenisistka obchodziła swoje 20 urodziny. Prezent otrzymała od samej siebie, albowiem w najnowszym rankingu WTA zajęła 58. miejce - najlepsze w swojej karierze. W ostatnim "tysięczniku" w Miami dotarła do drugiej rundy, w której przegrała z Madison Keys. Wcześniej 6:3, 6:3 ograła Venus Williams. Różnica wieku między obiema zawodniczkami wynosiła 25 lat! - Oczywiście bardzo się cieszyłam, że mogę z nią grać. Ze względu na różnicę wieku panowały mieszane uczucia, ale nigdy nie myślałam, że dojdzie do takiego momentu, że zagram z tak wspaniałą mistrzynią jak Venus - wspomina Diana Sznajder w rozmowie z portalem Sport-express.ru.
20-latka jest bardzo charakterystyczną zawodniczką, która na korcie od razu rzuca się w oczy. Tą cechą szczególną jest chustka na głowie, w której występuje zawsze. W Miami miała ona dodatkowe zastosowanie. - Kiedy trenowałam bez niej, a było bardzo gorąco, to przy 35 stopniach prawie umarłam na korcie. Chustka to gwarancja, że nie doznasz udaru słonecznego i nie musisz się tym martwić. Wiadomo, że trzeba też podjąć inne środki, aby zapobiec odwodnieniu, ale ja czuję się bardzo dobrze w chustkach - przyznała Rosjanka, która zdecydowała, iż będzie w niej grała przez całą karierę. - Mam czerwoną, żółtą, niebieską, różową, granatową, który wybrałam dla Miami... Kiedy któryś z tych kolorów wydaje mi się szczęśliwy i mam passę zwycięstw, to gram dalej, jeśli nie, zmieniam - kontynuowała.
Dajana Sznajder opowiedziała też historię, od czego to nietypowe przyzwyczajenie się rozpoczęło. - Kiedy zaczęłam grać w swoim pierwszym turnieju, miałem prawdopodobnie dziewięć lat. A ja po prostu nie lubiłam grać ani w czapce, ani w daszku. Rzucałam piłkę i fizycznie jej nie widziałam. Rodzice bardzo martwili się o moje zdrowie i ryzyko, że dostanę udaru słonecznego. Któregoś dnia mama poszła do sklepu, zobaczyła chustkę i postanowiła go przymierzyć. Od razu mi się spodobało, była wygodna. Zaczęłam w niej grać na powietrzu, potem też w hali i to stało się moim znakiem rozpoznawczym - wspomina leworęczna tenisistka urodzona w Moskwie. Początkowo w wieku nastoletnim rywalki zaczęły szeptać za plecami, ale później jest to jej pozytywny znak rozpoznawczy.