Ons Jabuer (6. WTA) do turnieju WTA 500 przystępowała jako jedna z głównych faworytek. Pod nieobecność zawodniczek z czołowej czwórki rankingu WTA, w tym liderującej Igi Świątek, 29-latka rozstawiona była z numerem 2. W dodatku w poprzedniej edycji turnieju nie miała sobie równych. Teraz rozegrała zaledwie jeden mecz i już musiała się pożegnać. To wywołało w niej prawdziwą wściekłość.
W pierwszej rundzie Tunezyjka miała wolny los. W drugiej zaś trafiła niezbyt korzystnie. Jej rywalką była Danielle Collins (22. WTA). Triumfatorka zawodów w Miami ostatnio zaliczyła cudowną serię 17 setów z rzędu bez porażki. Przeciwko Jabeur dołożyła 18. Rozpoczęła od prowadzenia 3:0 w pierwszej partii, w której ostatecznie oddała tylko trzy gemy. Sama zanotowała zaś dwa przełamania.
W kolejnej odsłonie Jabuer się przebudziła i nie dała Amerykance żadnych szans. Panie rozpoczęły od wygranych przy własnym serwisie, ale później punkty zdobywała już tylko tenisistka z północnej Afryki. Zwyciężyła 6:1 i o wszystkim miała zadecydować trzeci set.
W nim 29-latka znów miała gigantyczne problemy. Najpierw przegrała przy podaniu Collins, a potem znów dała się przełamać. Wtedy straciła nad sobą kontrolę. Po przegranym punkcie przestała się hamować i z furią zaczęła uderzać rakietą o kort. Po kilku mocnych trzaśnięciach powoli schodziła na ławeczkę i nerwowo wyrzuciła rakietę przed siebie.
Manifestacja złości i rozgoryczenia tym razem nie pomogła. Jabeur przegrała kolejnego gema i przy stanie 0:3 sytuacja zrobiła się niebezpieczna. Ostatecznie Collins wygrała 6:3 i odniosła dziewiąte zwycięstwo z rzędu. Tym samym zameldowała się w trzeciej rundzie. W niej zmierzy się ze swoją rodaczką Sloane Stephens (40. WTA).