"Goran i ja zdecydowaliśmy się kilka dni temu na zakończenie współpracy. Nasza relacja na korcie miała wzloty i upadki, ale nasza przyjaźń zawsze była twarda niczym skała. W zasadzie jestem dumny (nie wiem, czy on też), że poza wygranymi turniejami odbyliśmy także batalię w Pachisi (hinduska gra planszowa - red.), która trwała wiele lat. Ten turniej nigdy się dla nas nie skończy" - napisał Novak Djoković w mediach społecznościowych, komunikując o rozstaniu z Goranem Ivaniseviciem.
Serbskie media nie były szczególnie zaskoczone decyzją ich gwiazdy. - Już podczas Australian Open pojawiały się sygnały, że może dojść do tej zmiany. Novak z Goranem sięgnęli po wiele sukcesów, w tym 12 tytułów wielkoszlemowych, ale wydaje się, że to odpowiedni moment na zmianę - mówiła Sport.pl Sasa Ozmo z portalu Sportklub.rs.
Serbska dziennikarka namówiła na rozmowę Gorana Ivanisevicia, który rozwiał wszelkie wątpliwości i mity, które powstały wokół tego rozstania. Najwięcej z nich dotyczyło słabej postawy Novaka Djokovicia, która miała zadecydował o jego decyzji. 36-latek rozczarowuje na początku sezonu. Przegrał w półfinale Australian Open z Jannikiem Sinnerem. Już na etapie trzeciej rundy pożegnał się z Indian Wells, sensacyjnie ulegając Luce Nardiemu, który wówczas był sklasyfikowany w drugiej setce rankingu.
- Dużo czytam… Ludzie muszą pisać, ale nikt nawet nie był w stanie zgadnąć. Nie ma prawdziwego powodu, prawdziwym powodem jest nasycenie - zdradził Goran Ivanisević w ekskluzywnej rozmowie dla Sportklubu. - To było niezwykle trudne pięć lat, ludzie zapominają o koronawirusie i o tym, że w pewnym momencie był on największym złoczyńcą na świecie z powodu braku szczepień. Zawsze byliśmy na etapie pośrednim, jakiś minister nam tego zabronił, szaleństwo z Australią. Było nasycenie, zmęczenie materiału - nawet samochód trzeba regularnie serwisować... Mieliśmy dość siebie nawzajem. Nie mogłem już mu pomóc, ale zrobiliśmy wielkie rzeczy - konytunuował.
Chorwat zdradził, że już podczas ubiegłorocznego US Open czuł, że koniec jest bliski, ale potem nie było go w pobliżu Djokovicia z uwagi na operację kolana. Przyznał, że wyjątkowo trudny dla niego był Wimbledon, w którym Serb uległ w finale Carlosowi Alcarazowi. - Nie jest łatwo być Novakiem Djokoviciem - wszyscy cię szukają, czegoś chcą, dają rady... Kiedy wyłączają się kamery, Novak jest dobrym człowiekiem. Ma wielkie serce, chce wszystkim pomóc, a to nie jest takie proste. Zawsze byłem gotowy za niego umrzeć, gotowy walczyć z całym światem, w tych chwilach [mowa o Australian Open 2022, gdy Djoković został deportowany - red.] nie było łatwo być jego trenerem, patrzyli na nas jak na trędowatych - podsumował Goran Ivanisević.