Arabia Saudyjska coraz mocniej zaznacza swoją obecność w światowym sporcie. Kraj oskarżany o łamanie praw człowieka czy dyskryminowanie kobiet i mniejszości seksualnych poczynił wielkie inwestycje w piłkę nożną, boks, golf czy tenis. W ostatnim z wymienionych sportów staje się coraz ważniejszym graczem.
Saudyjczycy przekonali do współpracy Rafaela Nadala, który został ambasadorem tamtejszej federacji tenisowej. Hiszpan wystąpi także w październikowej imprezie pokazowej "Szlem 6 Króli" (w Rijadzie), poza nim zagrają Novak Djoković (1. ATP), Jannik Sinner (2. ATP), Carlos Alcaraz (3. ATP), Daniił Miedwiediew (4. ATP) i Holger Rune (7. ATP). Saudyjski Fundusz Inwestycji Publicznych (PIF) został sponsorem tytularnym rankingu ATP, a zeszłym roku po raz pierwszy w historii odbył się tam turniej Next Gen ATP Finals (w Dżuddzie). Na tym nie koniec.
Od dłuższego czasu spekulowało się o tym, że Arabia Saudyjska będzie organizatorem WTA Finals, turnieju dla najlepszych tenisistek sezonu. O tym, że padnie na Rijad, już na początku marca informował Dominik Senkowski ze Sport.pl. W czwartek 4 kwietnia zostało to oficjalnie potwierdzone. "Rijad w Arabii Saudyjskiej będzie gospodarzem WTA Finals w latach 2024–2026. Finały sezonu 2024 odbędą się w dniach 2–9 listopada i weźmie w nich udział osiem najlepszych zawodniczek i osiem najlepszych par deblowych w rankingu WTA Race" - przekazano na oficjalnych profilach WTA w mediach społecznościowych.
"Umowa z Saudyjską Federacją Tenisową zapewni rekordową pulę nagród pieniężnych w wysokości 15,25 mln dol. w WTA Finals 2024, z dalszym wzrostem w latach 2025 i 2026. Partnerstwo będzie również miało na celu wspierać inwestycje w rozwój kobiecego tenisa, w tym plany WTA dotyczące zwiększenia globalnej bazy fanów kobiecego tenisa poprzez zwiększone inwestycje w marketing, technologie cyfrowe i zaangażowanie kibiców" - to z kolei fragment komunikatu opublikowanego na stronie wtatennis.com.
Coraz wyraźniejsza obecność Arabii Saudyjskiej w tenisie spotyka się z niejednoznacznymi opiniami. Martina Navratilova i Chris Evert na łamach "Washington Post" opublikowały list, w którym wyraziły swoje obawy. "W tym kraju kobiety dalekie są od życia w państwie równości i są własnością mężczyzn. Nie ma ustępstw wobec ruchu LGBTQ, który jest kryminalizowany i którego członkom również grozi kara śmierci za orientację seksualną. Gra tam oznaczałaby regres, a nie postęp dla organizacji" - przekonywały. Mówiło się też o tym, że taka decyzja może uderzyć np. w Darię Kasatkinę (11. WTA), otwarcie deklarującą swój homoseksualizm.
Zupełnie innego zdania była Tunezyjka Ons Jabuer, największa gwiazda arabskiego tenisa. - Myślę, że jestem pierwszą zawodniczką, która poparłaby wyjazd do Arabii Saudyjskiej. Wiem, że ludzie mają inne zdanie, co jest normalne, ale byłam w Arabii Saudyjskiej kilka razy i widziałam, jak niesamowici są ludzie, jak kobiety dostają coraz więcej praw - powiedziała.
Bardzo prawdopodobne, że w listopadzie w Rijadzie wystąpi Iga Świątek (1. WTA), która aktualnie jest liderką rankingu WTA Race z dorobkiem 3140 punktów. Druga Jelena Rybakina (4. WTA) ma 2693 pkt, a trzecia Aryna Sabalenka (2. WTA) 2520 pkt. Polka w przeszłości zabierała głos w tej drażliwej dla środowiska kwestii.
To może nie być koniec ekspansji Saudyjczyków. Media informowały, że marzy im się organizacja turniejów rangi Masters 1000 dla kobiet oraz mężczyzn. Federacje ATP i WTA miałyby otrzymać po miliardzie dolarów. Zmagania odbywałyby się na początku stycznia i otwierałaby cały tenisowy sezon.