Cały świat pisze o 7-letnim synu Azarenki. Ewenement. Skradł show [WIDEO]

W poniedziałek rozpoczął się turniej Charleston Open, w którym Wiktoria Azarenka w nieco ponad godzinę rozprawiła się w 1/16 finału z Włoszką Elisabettą Cocciaretto. Tuż po zakończeniu spotkania, podczas pomeczowego wywiadu dla Tennis Channel, Białorusince towarzyszył jej syn Leo. Siedmiolatek skradł show, uroczo wypowiadając się o zwycięstwie swojej mamy.
Wiktoria Azarenka i jej syn Leo
screen https://twitter.com/TennisChannel

Na kortach w Charleston kapitalnie radzi sobie jak na razie Magda Linette. W 1/32 finału Polka pokonała Chorwatkę Petrę Martić, a w kolejnej rundzie stoczyła trzysetowy bój z Dajaną Jastremską. Pierwszego seta nasza tenisistka przegrała aż 0:6, jednak potem zaczęła odrabiać straty i ostatecznie wygrała. Na amerykańskim turnieju kibice mogą oglądać również Wiktorię Azarenkę, która w 1/16 finału zagrała z Elisabettą Cocciaretto.

Zobacz wideo Michał Probierz odpowiada na głośny tekst Sport.pl. Mocna polemika. "Dobrze, że się prześlizgnęliśmy"

7-letni syn Azarenki skradł show. "Podoba mi się to"

Była liderka światowego rankingu nie dała Włoszce praktycznie żadnych szans. W godzinę i 11 minut ograła ją 6:1, 6:2, dzięki czemu awansowała do kolejnej rundy. Tuż po ostatnim gemie Azarenka udała się do studia Tennis Channel, gdzie udzieliła pomeczowego wywiadu. Nie przyszła jednak sama. Towarzyszył jej synek Leo, który był bardzo zadowolony ze zwycięstwa mamy.

Na początku skrępowany siedmiolatek przyznał, że pierwszy raz występuje przed kamerami Tennis Channel, po czym krótko, ale treściwie wypowiedział się o meczu Wiktorii. - Moja mama wygrała, więc mi się to podoba - powiedział Leo. Następnie głos zabrała sama tenisistka, która opowiedziała o starciu z Cocciaretto.

- Zaczęłam naprawdę solidnie, grałam agresywnie. Nie pozwoliłam jej dyktować warunków. Wcisnęłam pedał gazu i tak naprawdę nie zdejmowałam go do końca meczu. W ważnych momentach naprawdę się postarałam - przyznała 34-latka, po czym kolejny raz przemówił jej syn. - Moja mama ma wielkie serce do gry, nie poddała się - dodał Leo, który zdradził, że lubi grać w piłkę nożną, hokeja, a w przyszłości zamierza trenować również koszykówkę. Siedmiolatek wymienił także ulubionych sportowców, wskazując m.in. na Messiego, Cristiano Ronaldo czy Pele.

Na koniec Azarenka dodała, że jej syn ma obowiązki szkolne, przez co nie może zabierać go na wszystkie turnieje, w których występuje. - Ma teraz szkołę, więc jest trochę trudniej, ale staramy się jeździć na wycieczki. Pojechaliśmy w tym roku na Bliski Wschód, co było naprawdę fajne. Powiedział, że Doha jest dla niego lepsza niż Bahamy! - stwierdziła uśmiechnięta tenisistka.

- To naprawdę niesamowite, że Leo przychodzi na moje mecze. Kiedyś bardzo się denerwowałam jego obecnością, ale teraz czuję, że mnie obserwuje i mam nadzieję, że zainspiruję go trochę do uprawiania sportu. Daje mi to także dodatkową motywację do większego wysiłku. Nie, żebym tego potrzebowała, ale doceniam to, że może obserwować mnie przy pracy - mówiła Białorusinka, która w 1/8 finału WTA Charleston zagra z Taylor Townsend. Nagranie z Azarenką i jej synem stało się hitem internetu. Jego słowa cytują portale z całego świata.

Więcej o: