Jekaterina Aleksandrowa (15. WTA) świetnie spisała się podczas turnieju WTA 1000 w Miami, gdzie ogrywała m.in. Donnę Vekić (36. WTA), rozprawiła się z Igą Świątek (1. WTA) i Jessicą Pegulą (5. WTA), by w półfinale przegrać z późniejszą triumfatorką Danielle Collins (22. WTA). Rosjanka była więc jedną z faworytek zmagań w turnieju WTA 500 w Charleston, ale pożegnała się z nimi już po pierwszym meczu.
Aleksandrowa po świetnym występie w Miami była jedną z faworytek zmagań w Charleston, do których przystąpiła jako turniejowa "szóstka". Rosjanka w pierwszej rundzie miała wolny los, a w drugiej spotkała się ze znacznie niżej notowaną Taylor Townsend (68. WTA). Amerykanka już w pierwszej rundzie pokazała się z dobrej strony, kiedy to ograła Sofię Kenin (57. WTA) 6:3, 6:3.
W meczu z Aleksandrową reprezentantka gospodarzy również grała na wysokim poziomie od samego początku. Przy stanie 3:2 zdołała przełamać Rosjankę, ale ta szybko zaliczyła przełamanie powrotne. Niedługo później przy stanie 5:4 Amerykanka zmarnowała wielką szansę, kiedy to przy podaniu rywalki nie wykorzystała dwóch piłek setowych i po długiej grze na przewagi był remis. Townsend wytrzymała jednak w trudnym momencie i najpierw wygrała swoje podanie, a następnie łatwo zgarnęła serwis rywalki i wygrała 7:5 po godzinie gry.
W drugiej odsłonie Amerykanka zaczęła jeszcze lepiej, bo nie dała Aleksandrowej wygrać już pierwszego serwisu i szybko wyszła na prowadzenie 3:0. Ten świetny start właściwie dał jej spokój do samego końca partii, a jeszcze przy stanie 5:2 po raz kolejny przełamała rywalkę i wygrała 6:2. Dwusetowy mecz trwał godzinę i 38 minut.
Aleksandrowa ekspresowo pożegnała się z turniejem w Charleston, a Townsend będzie miała okazję na sprawienie kolejnej niespodzianki w trzeciej rundzie. Amerykanka podejmie Wiktorię Azarenkę (26. WTA), która w drugiej rundzie bez problemów ograła Elisabettę Cocciaretto (56. WTA) 6:1, 6:2. Spotkanie Amerykanki z Białorusinką zaplanowano na czwartkowy wieczór polskiego czasu.