Świat tenisa wciąż pyta, co dalej z Sabalenką? "To było oszustwo"

Dominik Senkowski
- Ostatnie informacje to było oszustwo - mówi Sport.pl Alaksandr Apiejkin. Dyrektor wykonawczy Białoruskiej Fundacji Solidarności Sportowej reaguje na kolejne pytania o przyszłość Aryny Sabalenki.

Występ Aryny Sabalenki na igrzyskach w Paryżu stoi pod znakiem zapytania. Pod koniec marca James MacLeod, dyrektor generalny MKOI, ogłosił w Lozannie, że w zmaganiach olimpijskich będzie mogło wziąć udział tylko 37 Rosjan i 22 Białorusinów.

Zobacz wideo Jakim golfistą jest Michał Probierz?

MacLeod tłumaczył, że grupa ta jest tak mała z uwagi na rygorystyczne warunki stawiane tamtejszym sportowcom. W grudniu MKOI zdecydował się dopuścić zawodników z obu krajów do startu w igrzyskach, ale przy zachowaniu neutralnego statusu: bez hymnów i flag. A to nie wszystko. Żaden ze sportowców nie może popierać ataku na Ukrainę i nie może mieć powiązań z wojskiem. W Paryżu nie wystąpią również drużyny rosyjskie i białoruskie w grach zespołowych. 

Zamieszanie wokół Sabalenki

"Rosjanie Danił Miedwiediew i Andrej Rublow powinni być dopuszczeni do walki o medale. Z kolei sytuacja Białorusinki Aryny Sabalenki jest niepewna" - czytamy w artykule Tennis World USA. Obaj rosyjscy tenisiści niejednokrotnie sprzeciwiali się wojnie.

Sabalenka z kolei przez dłuższy czas nie potrafiła odciąć się od białoruskiego dyktatora Aleksandra Łukaszenki, który wsparł Władimira Putina w ataku na Ukraińców. Dopiero podczas zeszłorocznego Roland Garros tenisistka pochodząca z Mińska przyznała: "W tym momencie nie popieram Łukaszenki". Miesiąc później na Wimbledonie nie chciała już odpowiadać na pytania dotyczące wojny. 

W ostatnich dniach portal Tennis up to date podał, że Sabalenka i Wiktoria Azarenka "wydają się nie być dopuszczone do rywalizacji olimpijskiej, ponieważ nie znajdują się na liście neutralnych sportowców". Na ten artykuł amerykańskiego serwisu powoływały się następnie media z różnych krajów.

Igrzyska jednak z Białorusinką?

Z informacji, do których dotarł Sport.pl, wynika jednak, że Sabalenka ma wystąpić w Paryżu. - Aryna Sabalenka weźmie udział w igrzyskach. Ostatnie informacje to było oszustwo. Wiktoria Azarenka także będzie mogła zagrać - przekazał nam Alaksandr Apiejkin, dyrektor wykonawczy Białoruskiej Fundacji Solidarności Sportowej. 

Fundacja została założona latem 2020 roku. Dołączyli do niej znani białoruscy sportowcy, którzy w ten sposób chcą wspierać atletów wyrażających sprzeciw wobec reżimu Łukaszenki. W tamtym okresie ponad 500 białoruskich zawodników podpisało apel do władz w Mińsku o uznanie wyników wyborów prezydenckich za nieważne i zaprzestanie terroru. Prezesem Fundacji jest Aleksandra Hierasimienia, trzykotna medalistka olimpijska w pływaniu (dwa srebra w Londynie 2012 i brąz w Rio de Janeiro 2016). 

Organizacja pomaga sportowcom, którzy zostali wykluczeni z kadry narodowej lub w inny sposób dotknięci represjami. To nie tylko pomoc finansowa, ale także prawna czy organizacyjna. Hierasimienia oraz Apiejkin zostali skazani dwa lata temu na 12 lat kolonii karnej. Od czterech lat przebywają za granicą.

Rosjanie też szukali informacji

Wracając do Sabalenki, w odpowiedzi na doniesienia portalu Tennis up to date rosyjska agencja TASS poprosiła Międzynarodową Federację Tenisową o komentarz. Działacze przekazali, że "żadna decyzja co do startu tenisistów na igrzyskach nie została jeszcze podjęta". Lista zawodników, którzy będą mogli startować w tenisowym turnieju olimpijskim w Paryżu, ma zostać ogłoszona 10 czerwca, tuż po zakończeniu Roland Garros. 

Arynie Sabalence prawdopodobnie nie przeszkodzą także ostatnie doniesienia ukraińskich mediów, które prześwietliły aktywność tenisistki w internecie. Jak wskazywały, miała ona polubić na Instagramie kilkanaście wpisów Nastassi Mironczyk-Iwanowej, białoruskiej lekkoatletki, która jest także zwolenniczką Aleksandra Łukaszenki. 

Trzy lata temu Aryna Sabalenka odpadła w Tokio w drugiej rundzie igrzysk. Lepsza od niej okazała się wtedy Chorwatka Donna Vekić, która ma z nią wyjątkowo korzystny bilans (6-2). W trakcie trwania tamtych zawodów olimpijskich Alaksandr Apiejkin udzielił wywiadu, który ukazał się m.in. na portalu Gazeta.pl. 

Wypowiadał się wtedy o białoruskich sportowcach w ten sposób: - Oczywiście obserwujemy tych sportowców, którzy podpisali list apelujący o uczciwe wybory. Nawiasem mówiąc, wsparcie ze strony ludzi jest ogromne, mimo że zawodnicy nie uzyskali jeszcze żadnych poważnych wyników. Nie mówię tu o Arynie Sabalence, która już odpadła z rozgrywek, co ucieszyło Białorusinów, ponieważ wspiera ona Łukaszenkę. Natomiast "protestujący" sportowcy są bardzo mocno popierani.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.