Niebywałe! Magda Linette przegrała 0:6, aż tu nagle... Kosmiczny mecz w Charleston

Co za powrót Magdy Linette w starciu II rundy WTA 500 w Charleston z Dajaną Jastremską. Nasza zawodniczka przegrała w pierwszym secie aż 0:6, aby później odmienić losy spotkania i wygrać 0:6, 6:4, 6:3. Tym samym przełamała fatalną passę bezpośrednich starć z Ukrainką, a ponadto po raz pierwszy od dłuższego czasu zwyciężyła dwa mecze z rzędu. Wiemy już, z kim zagra w kolejnym etapie i to będzie niezwykle trudne wyzwanie.

Ostatnie miesiące w wykonaniu Magdy Linette (63. WTA) nie były zbyt udane. Kiedy na początku ubiegłego roku sensacyjnie doszła do półfinału AO, wydawało się, że wielkie sukcesy dopiero przed nią. Ale stało się inaczej, ponieważ nie była w stanie utrzymać formy. Miała nawet spory kryzys, gdyż poza finałem zawodów w Guangzhou, w którym poległa finalnie z Xiyu Wang (52. WTA), bardzo szybko kończyła każdy kolejny turniej. Teraz ma wreszcie szansę, aby po fatalnej serii triumfować w WTA 500 w Charleston.

Zobacz wideo Jakim golfistą jest Michał Probierz? Selekcjoner o swoich umiejętnościach

Nasza zawodniczka kapitalnie rozpoczęła rywalizację, a w I rundzie niespodziewanie pokonała Petrę Martić (61. WTA) 6:3, 6:4. "Takiej Magdy Linette w 2024 roku jeszcze nie widzieliśmy" - pisał Marcin Jaz ze Sport.pl. Następnego dnia zmierzyła się za to z Dajaną Jastremską (32. WTA) i spisała się jeszcze lepiej.

Co za mecz Magdy Linette. 0:6 i nagle wielki powrót

Spotkanie kompletnie nie układało się jednak po jej myśli, ponieważ już w pierwszym gemie została przełamana. Rywalka powtórzyła sukces jeszcze dwukrotnie i podczas gry Linette dopiero wchodziła w mecz, ta mogła cieszyć się z "bajgla", ponieważ wygrała pierwszą odsłonę 6:0. Dzień wcześniej taki sam rezultat zafundowała Magdalenie Fręch (53. WTA) Sloane Stephens (40. WTA). "Nie były to wymarzone rozpoczęcia meczów w Charleston dla Polek" - przekazał Dawid Żbik na Twitterze.

Linette zdobyła w pierwszym secie zaledwie 12 punktów, z czego cztery w szóstym gemie, podczas którego miała nawet trzy break pointy. Mimo że ich nie wykorzystała, to widać było, że złapała odpowiedni rytm gry i od samego początku drugiej części ruszyła w pogoń za Ukrainką. W przeciwieństwie do premierowej zaczęła skutecznie prezentować się w polu serwisowym.

Choć w pierwszym gemie wreszcie obroniła serwis, a później nawet przełamała Jastremską, radość nie trwała długo, bo popełniła dwa podwójne błędy i rywalka błyskawicznie doprowadziła do remisu. Mecz stał się wyrównany, a żadna z tenisistek nie zamierzała oddać podania. Aż do ósmego gema, gdy Polka wykorzystała drugiego break pointa i wyszła na prowadzenie 5:3. Nie udało jej się zakończyć seta w kolejnym gemie, gdyż została przełamana, ale po kilkunastu minutach wykorzystała pierwszego break pointa oraz piłkę setową. Tym samym zwyciężyła tę partię 6:4.

Linette przełamała fatalną serię. Teraz zmierzy się z turniejową jedynką

Na początku trzeciej odsłony widać było, że obie zawodniczki są niezwykle zmotywowane, aby awansować do III rundy turnieju. Nie było nawet najmniejszej szansy na przełamanie, gdyż praktycznie każdy gem był kończony do zera. Dopiero w szóstej części, kiedy Linette przegrywała 15:30, zdobyła trzy punkty z rzędu i osiągnęła zaliczkę. Następnie obroniła serwis, po którym było już 5:2. 32-latka nie oddała przewagi do końca i po nieco ponad 1,5 godziny w heroicznym stylu wygrała 0:6, 6:4, 6:3. "To zwycięstwo będzie smakować wyjątkowo" - napisał Dawid Żbik.

Przełamała zatem koszmarną serię starć z Jastremską, gdyż w przeszłości mierzyła się z nią trzykrotnie i poniosła trzy porażki. Dodatkowo po raz pierwszy od pół roku mogła świętować drugie zwycięstwo z rzędu. Rywalką Linette w kolejnym etapie będzie rozstawiona z "jedynką" Jessica Pegula (5. WTA).

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.