Agnieszka Radwańska była jedną z najlepszych polskich tenisistek, choć nie udało jej się wygrać turnieju wielkoszlemowego. Najbliżej była w 2012 roku, kiedy to w finale Wimbledonu uległa Serenie Williams. Niespełna sześć lat temu zakończyła karierę.
W 2017 roku na rynku ukazała się biografia Radwańskiej o tytule "Jestem Isia". W książce tenisistka pokusiła się o kilka szczerych wyznań. Jedno z nich dotyczyło przykrej sytuacji, której padła ofiarą. - Miałam kiedyś bliską przyjaciółkę. Była dla nas jak trzecia siostra. Często spała u nas, a jak się później okazało, przez wiele lat po prostu nas okradała - wyjawiła.
- Miałyśmy z siostrą do niej pełne zaufanie, do tego stopnia, że kiedy szłyśmy na trening, ona sama zostawała w naszym mieszkaniu. Nie od razu się zorientowałyśmy, że zaczęły nam ginąć róże rzeczy, bo mogły się zawieruszyć w praniu albo któraś z nas gdzieś je schowała i zapomniała gdzie. Wydało się, kiedy pojechała z Ulą na zakupy. Zdjęła bluzkę, żeby przymierzyć nową, i wtedy siostra zobaczyła, że tamta ma na sobie jej ulubiony stanik, którego nawet mnie Ula by nie pożyczyła. Wtedy zapaliła się nam czerwona lampka i wreszcie połączyłyśmy wszystkie fakty w całość - opisała zdarzenie Radwańska.
Była tenisistka zaznaczyła też, jak rozwiązała wraz z siostrą przykrą sytuację. - We trzy odbyłyśmy bardzo niemiłą rozmowę, pod koniec której ta osoba przyznała się do wszystkich kradzieży. Później oddała nam trzy wielkie worki różnych rzeczy, także prezentów od nas, bo sama nie była w stanie odróżnić tego, co od nas dostała, od tego, co nam ukradła. Opowiadam tę historię jako przykład czegoś niewybaczalnego. Ta dziewczyna nawet nie ma po co do mnie podchodzić, bo dla mnie jest skreślona na wieki wieków - zakończyła.
Po zakończeniu kariery Radwańska nie rozstała się ze sportem. W wolnych chwilach gra m.in. w padla.