"Iga Świątek uśmiechnęła się po niewykorzystanej piłce setowej w pierwszej partii meczu 3. rundy w Miami, ale do śmiechu nie było długo ani jej, ani jej sztabowi szkoleniowemu. Trener Tomasz Wiktorowski nieraz podczas pojedynku z Lindą Noskovą kręcił głową z niedowierzaniem, bo na początku spotkania obawiał się czegoś zupełnie innego. Ale Polka ostatecznie wygrała, przede wszystkim sama ze sobą" - pisała Agnieszka Niedziałek ze Sport.pl po meczu Igi Świątek (1. WTA) z Lindą Noskovą (31. WTA). Polka wygrała 6:7(7-9), 6:4, 6:4 i po blisko trzygodzinnym meczu wywalczyła awans do czwartej rundy turnieju WTA 1000 w Miami.
Kibice, którzy zarwali noc na oglądanie tego spotkania, na pewno nie mogli narzekać na brak emocji i ciągłe zwroty akcji. W trzecim secie Świątek serwowała przy stanie 5:4 i wydawało się, że lada moment zakończy spotkanie. Jednak szybko przegrała trzy punkty i musiała bronić break-pointów, żeby Noskova nie przedłużyła tego meczu o kolejne gemy.
Wtedy jednak 22-latka zaczęła grać na poziomie, który nie jest osiągalny dla jakiejkolwiek tenisistki. Doskonały serwis i od razu kończenie wymian winnerami z forehandu i backhandu. W minutę było już 40:40! "Jakie to jest dobre" - zachwycała się komentatorka po kapitalnym zagraniu z backhandu polskiej tenisistki, która kilkanaście sekund później cieszyła się z wygrania całego spotkania.
- Bardzo się cieszę. Miałam dobry coaching [wskazówki od trenera podczas meczu - red.], kiedy przegrywałam 0:40, więc cieszę się, że z nich skorzystałam. Oczywiście nie było łatwo. Kiedy prowadziłam, Linda zaczynała grać lepiej, mocno uderzała z forehandu. Cieszę się, że udawało mi się odpowiedzieć tym samym i awansować do następnej rundy - mówiła Świątek po zakończonym spotkaniu.
W czwartej rundzie turnieju WTA 1000 w Miami Iga Świątek zmierzy się z Jekatieriną Aleksandrową (16. WTA). Będzie to piąte spotkanie Polki z Rosjanką. Dotychczasowy bilans to 3:1 dla Świątek, która wygrała trzy ostatnie spotkania przeciwko Aleksandrowej. Mecz obu pań w Miami zostanie rozegrany w nocy z poniedziałku na wtorek nie wcześniej niż o godzinie 1:30.