Dramat Andy'ego Murraya w Miami. Niebywałe sceny

Andy Murray znany jest ze swojej niezłomności. Tym razem objawiła się ona w starciu z Tomasem Machacem w trzeciej rundzie turnieju ATP Masters 1000 w Miami. Szkot w trzecim secie odrobił stratę przełamania, a przy stanie 4:5 doznał groźnie wyglądającej kontuzji kostki. Wydawało się, że to koniec rywalizacji, ale 36-latek wrócił jednak do gry. Niestety przegrał do pięciu w tiebreaku, przez co pożegnał się z imprezą po trzy i półgodzinnej walce.
Andy Murray - Tomas Machac
TennisTV

W ostatnich tygodniach coraz więcej znaków zapytania pojawiało się w kontekście Andy'ego Murray'a. Szkot prezentował się bardzo słabo na początku sezonu. W wypowiedziach i na korcie wyglądał na tenisistę zagubionego. - Prawdopodobnie nie będę grał dłużej niż do końca lata. Pytają mnie o to po każdym meczu, w którym gram, po każdym turnieju... Znudziło mi się to pytanie. Od tej chwili nie będę już o tym rozmawiać, dopóki nie nadejdzie czas, aby przestać. Ale tak, nie planuję grać już zbyt długo - wyznał niedawno Szkot po porażce w Dubaju.

Zobacz wideo Probierz szykuje tajną broń na Walię? "Oby nasze marzenia nie znalazły się w koszu"

Popis heroizmu Andy'ego Murray'a. Przykre pożegnanie z turniejem

Wówczas nie spodziewano się po nim dobrej gry w Sunshine Double, choć 36-latek aż czterokrotnie grał w finale w Miami. Raz udało mu się to w Indian Wells, gdzie w tym roku odpadł już w drugim meczu, ale postawił się faworyzowanego Andriejowi Rublowowi. To był obiecujący występ, który zaowocował na Florydzie. Andy Murray pokonał Mattego Berrettiniego i rozstawionego Tomasa Martina Etcheverrego. W trzeciej rundzie skonfrontował się z Tomasem Machacem.

Dopiero za dziewiątą szansą Szkotowi udało się przełamać rywala w pierwszym secie. Sam był w zasadzie nietykalny przy swoim podaniu, dzięki czemu wygrał 7:5. Wysoki poziom serwowania podtrzymać także w drugim secie, w którym przegrał tylko jeden punkt po trafionym pierwszym podaniu. Ale gorzej mu szło po drugim, zwłaszcza że Machac podniósł poziom swojej gry. Czech notowany na 60. miejscu w rankingu ATP - dwie lokaty wyżej od Murray'a - najpierw zmarnował dwie piłki setowe z rzędu, ale chwilę później dopiął swego, po raz pierwszy przełamując rywala.

To wydawał się gwóźdź do tenisowej trumny dla 36-latka z metalowym biodrem, który poruszał się coraz gorzej. Szybko doszło do kolejnego breaka. Tomas Machac prowadził już 3:0 i 30:0, ale po drugiej stronie siatki stał jeden z największych wojowników. Andy Murray nie poddał się i w gemie ostatniej szansy, gdy rywal serwował na mecz, przełamał go.

W dziesiątym gemie znów mocniej zabiło serce fanów trzykrotnego mistrza wielkoszlemowego. W momencie zmiany kierunku biegu do piłki, podkręcił staw skokowy. Szkot upadł, ewidentnie cierpiał. Grymas bólu nie schodził z jego twarzy. Poprosił o pomoc fizjoterapeuty.

36-latek po raz kolejny wykazał się niezłomnością. Wrócił do gry, obronił piłkę meczową i doprowadził do tiebreaka. W nim prowadził już 5:3, ale cztery kolejne punkty zapisał na swoim koncie Tomasz Machac i to on po trzy i półgodzinnej walce awansował do czwartej rundzie turnieju ATP Masters 1000 w Miami - 5:7, 7:5, 7:6(5). Jego rywalem będzie Matteo Arnaldi. Schodzący z kortu Andy Murray otrzymał owacje na stojącą od całej publiczności.

Więcej o: