Lepiej to starcie rozpoczęła liderka światowego rankingu, która szybko mogła wyjść na prowadzenie 3:0, ale nie wykorzystała stanu 40:15 przy swoim podaniu. Noskova się nakręcała, czego dowodem był rebreak, ale wówczas nad kortem centralnym w Miami zaczął padać deszcz i potrzebna była kilkuminutowa przerwa. Iga Świątek skorzystała z krótkiej konsultacji z Tomaszem Wiktorowskim, co dało natychmiastowy efekt w postaci prowadzenia 5:2. Kolejne opady deszczu były jednak sprzymierzeńcem Czeszki, która ponownie odzyskała swój rytm i wygrywszy trzy gemy z rzędu, doprowadziła do remisu. Ostatecznie doszło do tiebreaka, w którym górą była Linda Noskova.
Drugi set miał bardzo podobny przebieg. Znów 22-letnia Polka wysoko prowadziła - tym razem już 5:1 z podwójnym przełamaniem - ale wówczas straty zaczęła odrabiać rywalka. Dystans był jednak zbyt duży i udało jej się maksymalnie dojść do 4:6, więc konieczny był trzeci set. W nim kluczowe okazało się przełamanie w piątym gemie na korzyść Świątek, która po 2 godzinach i 42 minutach mogła się cieszyć z triumfu 6:7(7), 6:4, 6:4.
- Obie zawodniczki nie potrafią znaleźć swojego rytmu i obie będą niezadowolone, jeśli nie wygrają meczu i nie wykorzystają słabości rywalki. Z obu stron są takie nerwy, że po prostu wychodzą ponad jakąkolwiek skalę - stwierdziła Joanna Sakowicz-Kostecka, komentatorka Canal+Sport.
Teraz polska tenisistka w 1/8 finału zmierzy się z Rosjanką Jekatieriną Aleksandrową (16. WTA), która w poprzedniej rundzie pokonała swoją rodaczkę Anastasiję Pawluczenkową (22. WTA) 6:4, 3:6, 6:3. Tym razem pojedynek został zaplanowany jako drugi w sesji wieczornej, co oznacza, że panie pojawią się na korcie centralnym w Miami nie przed godz. 1:30 w nocy z poniedziałku na wtorek, po meczu Carlosa Alcaraza z Gaelem Monfilsem.
To będzie już piąte starcie Świątek z Aleksandrową. Aktualny bilans wynosi 3:1 na korzyść Polki, która wygrała trzy ostatnie ich konfrontacje - w tym 6:1, 6:4 w lutym w Dosze.