Dokładnie 25 lat temu, tj. 24 marca 1999 r. wojska NATO przystąpiły do bombardowania Jugosławii przez 78 dni. Te działania określane "interwencją zbrojną" nie były autoryzowane przez Radę Bezpieczeństwa ONZ. W trakcie tego bombardowania zrzucono ponad 25 tys. bomb. Władze Jugosławii szacowały straty na ponad 100 mld dolarów. Zgodnie z oficjalnymi danymi, które przytacza Instytut Spraw Obywatelskich, zginęło około 500 cywilów, a około 800 zostało rannych. NATO sprawiło, że Serbowie wycofali się z terenów Kosowa.
W trakcie bombardowań Novak Djoković miał 12 lat. W 2014 r. opublikował zdjęcie ściany, o którą po raz pierwszy uderzył piłkę tenisową. "Wspomnienia. Ściana, w którą uderzałem piłkę tenisową z Jeleną Gencić. Zniszczona przez bomby, ale wciąż tu jest" - napisał Serb. To właśnie Gencić jako pierwsza odkryła talent Djokovicia do gry w tenisa, a wcześniej prowadziła m.in. Gorana Ivanisevicia, czyli aktualnego trenera Novaka.
Serbski dziennik "Kurir" postanowił przypomnieć program "In depth with Graham", prowadzony przez Grahama Bensingera, w którym Djoković pokazał miejsce, gdzie przebywał jako dziecko podczas bombardowań. - Spędzaliśmy tu każdą noc podczas bombardowania. To szalone, gdy pomyślisz, ilu ludzi znajdowało się wtedy w schronie, ukrywając się przed niebezpieczeństwem z powietrza. W budynku było ponad 50 mieszkań, mnóstwo osób. Nie ma tu zbyt wiele miejsca. Drzwi byłyby zamknięte na wypadek pożaru, wybuchu czy detonacji - powiedział.
To właśnie w tym schronie Djoković znajdował się ze swoją rodziną. - Teraz tu wszystko wygląda inaczej, nie pamiętam wielu rzeczy. Byłem wtedy mały, bardzo się bałem. Nie wiedziałem, co może się stać mojej rodzinie. W pierwszych dniach było dużo strachu, łez, cierpienia. Po pięciu-sześciu dniach ludzie śpiewali, grali w karty i akceptowali rzeczywistość, z którą musieli się zmierzyć. Drugiej lub trzeciej nocy obudziła mnie eksplozja, dźwięk tłuczonego szkła. Pamiętam, że moja mama uderzyła głową w kaloryfer i zemdlała - opowiadał Djoković.
- Spojrzałem w górę i zobaczyłem dwa przelatujące myśliwce F117. Celowały wtedy w wojskowy szpital, eksplozja nastąpiła 500 metrów od nas. Do dziś boję się takich dźwięków. Alarm sprawia, że podskakuję. Pamiętam, że przy pierwszej eksplozji zabrałem moich braci Marko i Djordje, i pobiegliśmy do budynku, w którym mieszkała moja ciocia. To była trzecia nad ranem - dodawał tenisista.
- Na początku czułem to, co większość z nas w Belgradzie. Chciałem zemsty. No bo kim oni są, by bombardować niewinnych ludzi. W moje 12. urodziny grałem z przyjaciółmi wtedy w tenisa, nie chodziliśmy wtedy do szkoły. Zaśpiewali mi piosenkę na urodziny, a ja z tego momentu pamiętam obraz samolotów zrzucających wszędzie bomby. To było przerażające, ale jednocześnie czułem to, że dorastam - podsumował.