Djoković do dziś ma traumę. Dookoła były tylko śmierć i ruiny. "Boję się"

Novak Djoković jest jednym z najwybitniejszych tenisistów w historii dyscypliny, a zdaniem części kibiców czy ekspertów być może nawet najlepszym z nich. Serb ma za sobą trudne dzieciństwo, bo w wieku 12 lat przeżył bombardowanie Belgradu przez wojska NATO. 24 marca br. wypada dokładnie 25. rocznica tych wydarzeń. W jednym z wywiadów Djoković pokazał schron, w którym chował się przed bombami razem z rodziną. - Spędzaliśmy tu każdą noc - opowiadał.
Novak Djoković
screen: https://www.youtube.com/watch?v=oHzDZ_DGJxc

Dokładnie 25 lat temu, tj. 24 marca 1999 r. wojska NATO przystąpiły do bombardowania Jugosławii przez 78 dni. Te działania określane "interwencją zbrojną" nie były autoryzowane przez Radę Bezpieczeństwa ONZ. W trakcie tego bombardowania zrzucono ponad 25 tys. bomb. Władze Jugosławii szacowały straty na ponad 100 mld dolarów. Zgodnie z oficjalnymi danymi, które przytacza Instytut Spraw Obywatelskich, zginęło około 500 cywilów, a około 800 zostało rannych. NATO sprawiło, że Serbowie wycofali się z terenów Kosowa.

Zobacz wideo Gwiazdy sportu oszalały za padlem

W trakcie bombardowań Novak Djoković miał 12 lat. W 2014 r. opublikował zdjęcie ściany, o którą po raz pierwszy uderzył piłkę tenisową. "Wspomnienia. Ściana, w którą uderzałem piłkę tenisową z Jeleną Gencić. Zniszczona przez bomby, ale wciąż tu jest" - napisał Serb. To właśnie Gencić jako pierwsza odkryła talent Djokovicia do gry w tenisa, a wcześniej prowadziła m.in. Gorana Ivanisevicia, czyli aktualnego trenera Novaka.

To trauma Djokovicia sprzed lat. Tak przeżył bombardowanie Belgradu. "To szalone"

Serbski dziennik "Kurir" postanowił przypomnieć program "In depth with Graham", prowadzony przez Grahama Bensingera, w którym Djoković pokazał miejsce, gdzie przebywał jako dziecko podczas bombardowań. - Spędzaliśmy tu każdą noc podczas bombardowania. To szalone, gdy pomyślisz, ilu ludzi znajdowało się wtedy w schronie, ukrywając się przed niebezpieczeństwem z powietrza. W budynku było ponad 50 mieszkań, mnóstwo osób. Nie ma tu zbyt wiele miejsca. Drzwi byłyby zamknięte na wypadek pożaru, wybuchu czy detonacji - powiedział.

To właśnie w tym schronie Djoković znajdował się ze swoją rodziną. - Teraz tu wszystko wygląda inaczej, nie pamiętam wielu rzeczy. Byłem wtedy mały, bardzo się bałem. Nie wiedziałem, co może się stać mojej rodzinie. W pierwszych dniach było dużo strachu, łez, cierpienia. Po pięciu-sześciu dniach ludzie śpiewali, grali w karty i akceptowali rzeczywistość, z którą musieli się zmierzyć. Drugiej lub trzeciej nocy obudziła mnie eksplozja, dźwięk tłuczonego szkła. Pamiętam, że moja mama uderzyła głową w kaloryfer i zemdlała - opowiadał Djoković.

- Spojrzałem w górę i zobaczyłem dwa przelatujące myśliwce F117. Celowały wtedy w wojskowy szpital, eksplozja nastąpiła 500 metrów od nas. Do dziś boję się takich dźwięków. Alarm sprawia, że podskakuję. Pamiętam, że przy pierwszej eksplozji zabrałem moich braci Marko i Djordje, i pobiegliśmy do budynku, w którym mieszkała moja ciocia. To była trzecia nad ranem - dodawał tenisista.

- Na początku czułem to, co większość z nas w Belgradzie. Chciałem zemsty. No bo kim oni są, by bombardować niewinnych ludzi. W moje 12. urodziny grałem z przyjaciółmi wtedy w tenisa, nie chodziliśmy wtedy do szkoły. Zaśpiewali mi piosenkę na urodziny, a ja z tego momentu pamiętam obraz samolotów zrzucających wszędzie bomby. To było przerażające, ale jednocześnie czułem to, że dorastam - podsumował.

 
Więcej o: