- Muszę zaplanować swój kalendarz znacznie inteligentniej niż w pierwszych latach mojej kariery. Muszę dać pierwszeństwo wielkim wydarzeniom, oczywiście mam na myśli cztery turnieje Wielkiego Szlema. W tym roku rozgrywane są także Igrzyska Olimpijskie i reprezentowanie mojego kraju to zawsze wielki zaszczyt i przyjemność - mówił przed inauguracją turnieju ATP Masters 1000 w Indian Wells Novak Djoković. Serb zagrał w tym turnieju po raz pierwszy od pięciu lat, ale już w drugim meczu doznał szokującej porażki z Lucą Nardim. 20-letni Włoch to 123. zawodnik na świecie, który w drabince głównej znalazł się jako szczęśliwy przegrany.
Lider rankingu pierwotnie planował zagrać także w nadchodzącym turnieju w Miami, który rozpoczyna się już 20 marca, ale wczesna porażka w Indian Wells - w dodatku w słabym stylu - wpłynęła na jego harmonogram startów. Kilka dni temu Sasa Ozmo, serbska dziennikarka telewizji Sportklub, poinformowała, że Novak Djoković zdecydował się wycofać z turnieju ATP Masters 1000 w Miami. Tenisista potwierdził tę informację w swoich mediach społecznościowych, zwracając się bezpośrednio do swoich fanów.
"Cześć, Miami! Niestety nie zagram w tym roku w Miami Open. Na tym etapie mojej kariery staram się równoważyć kalendarz osobisty i zawodowy. Żałuję, że nie mogłem spotkać się z jednymi z najlepszych fanów na świecie. Nie mogę się doczekać, aż w przyszłości będę mógł rywalizować z Miami!" - napisał serbski tenisista.
Serb jest sześciokrotnym mistrzem tej imprezy, ale na Florydzie nie grał od pięciu lat. Powodem naturalnie był brak przyjęcia szczepionki przeciwko koronawirusowi. Dyspozycja Novaka Djokovicia jest daleka od optymalnej, więc zdecydował się na powrót do Europy, aby przygotowywać się na okres gry na mączce. Jego najbliższym startem będzie turniej w Monte Carlo, który rozpocznie się 7 kwietnia.