Po zaledwie dwóch sezonach Netflix zdecydował się anulować serial "Break Point". Produkcja amerykańskiego giganta streamingowego przedstawiała od kulis zmagania w cyklach WTA i ATP, ale nie cieszyła się ogromną popularnością wśród widzów. "Nadzieje wobec serialu tenisowego były bardzo duże, ale liczby okazały się brutalne. Pierwszą część pierwszego sezonu wyświetlono od stycznia do czerwca 2023 w liczbie 30 mln oglądanych godzin. Dla porównania w tym samym okresie gdy wypuszczono piąty sezon "Drive to Surive" doczekał się 90 mln, a produkcja o golfie "Full Swing" ponad 50 mln" - analizował Dominik Senkowski ze Sport.pl.
Bohaterką pierwszego sezonu "Break Point" była m.in. Iga Świątek, ale w drugiej serii już nie wystąpiła. - Zgodziłam się, że nie będę miała wpływu na ostateczny kształt odcinka, ale niektóre rzeczy zostały źle zinterpretowane. Mój występ w serii spowodował pewną nienawiść do mnie i mojego zespołu - mówiła Polka o produkcji serialu. - Wiem, że nie dałam tak dużego dostępu do siebie, jak inni zawodnicy. Chciałam żyć spokojnie i wykonywać swoją pracę, dlatego nie zdecydowałam się na występ w drugim sezonie - dodawała.
W serialu obecna była także Aryna Sabalenka, która została przedstawiona w budzący dyskusje sposób. Z jednej strony Białorusinka mówiła m.in. o relacji ze zmarłym ojcem, ale w "Break Poincie" całkowicie został pominięty jej stosunek do wojny w Ukrainie i relacji z Aleksandrem Łukaszenką.
- Podobała mi się współpraca z nimi [Netlifksem - przyp. red.]. Byli bardzo mili. Myślę, że wykonali świetną robotę - powiedziała Sabalenka o produkcji serialu.
W podobnym tonie wypowiedział się też Tommy Paul. - To było przyjemne doświadczenie. Starałem się być na tyle dostępny, na ile mogłem - mówił amerykański tenisista. Wtórował mu także Holger Rune. - Każda promocja sportu jest dobra. Jako zawodnik możesz odczuwać dyskomfort, jeśli masz za sobą ciągle kamerę. Nie mogę mówić za wszystkich zawodników, ale mi się to podobało - mówił duński tenisista.
Za to w podobnym tonie do Igi Świątek wypowiadał się Casper Ruud. - Myślę, że to było za dużo. Rozumiem, że chcesz poznać bardziej zawodników, ale to wymagało zbyt wiele mojego czasu. Chcieli, żebym zrobił to i tamto... Było to trochę wyreżyserowane - stwierdził Norweg.