Andy Murray nie pozostawił wątpliwości. Chce tam wrócić i zagrać po raz ostatni

Na drugiej rundzie Andy Murray zakończył swój udział w turnieju ATP 500 w Dubaju. Szkot w dwóch setach uległ Ugo Hubertowi, który w ćwierćfinale zmierzy się z Hubertem Hurkaczem. Po meczu były lider rankingu powiedział na konferencji prasowej, że prawdopodobnie w ciągu kilku miesięcy jego kariera może dobiec końca. Zdradził także, że chciałby pożegnać się z jednym turniejem, w którym w ostatnich latach nie występował.

Andy Murray przez całą swoją zawodową karierę dobrze czuł się w stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich. W 2017 roku wygrał cały turniej, ale należy także wspomnieć, że nigdy nie przegrał tam w pierwszej rundzie. Tak też nie wydarzyło się podczas tegorocznej edycji, choć starcie z Denisem Shapovalem nie należało do najłatwiejszych. Szkot wygrał 4:6, 7:6 (5), 6:3. Było to jego jubileuszowe 500. zwycięstwo w turnieju rangi ATP w korcie twardym, jednakże w drugiej rundzie większych szans nie dał mu Ugo Humbert. Francuz notowany na 18. miejscu w rankingu mężczyzn wygrał 6:2, 6:4 i to on będzie rywalem Huberta Hurkacza w ćwierćfinale.

Zobacz wideo Tajny plan Probierza. "Rozpuszczanie mgły, żeby namieszać w głowie przeciwnika"

Andy Murray nie pozostawił wątpliwości. Chce tam wrócić i zagrać po raz ostatni

Po bardzo słabym meczu w swoim wykonaniu Andy Murray powiedział na konferencji prasowej, że prawdopodobnie po lecie jego kariera może dobiec końca. - Prawdopodobnie nie będę grał dłużej niż do końca lata. Pytają mnie o to po każdym meczu, w którym gram, po każdym turnieju... Znudziło mi się to pytanie. Od tej chwili nie będę już o tym rozmawiać, dopóki nie nadejdzie czas, aby przestać. Ale tak, nie planuję grać już zbyt długo - wyznał rozżalony Szkot, który w swojej karierze wygrał trzy tytuły wielkoszlemowe.

Wydawałoby się, że idealną okazją do przejścia na emeryturę jest Wimbledon, który odbędzie się w lipcu. To turniej, który Murray wygrywał dwukrotnie, a także na londyńskiej trawie wygrywał złoto olimpijskie w 2012 roku. Szkot nadal nie jest do końca pewien, jaki będzie jego harmonogram gier w nadchodzących miesiącach, ale przyznał, że zamierza pożegnać się z jednym prestiżowym turniejem. Mowa o wielkoszlemowym Roland Garros w Paryżu. Od 2017 roku przez późniejsze rozpoczęły się jego problemy z biodrem, Murray zagrał tylko w jednej edycji tej imprezy, w 2020 roku.

- W ostatnich latach starałem się jak najlepiej przygotować do sezonu na trawie, ale brak gry na mączce nie gwarantuje, że będziesz grał bardzo dobrze na trawie. W mojej karierze miałem różne doświadczenia. Nie grałem w Roland Garros w 2013 roku i wygrałem Wimbledon. W 2016 roku grałem także w Paryżu i spisałem się bardzo dobrze w Londynie. Nie sądzę, że robi to wielką różnicę, więc tak, chciałbym zagrać ten ostatni raz na Roland Garros - przyznał Andy Murray. - Podoba mi się ten turniej i lubię tam grać. Jeśli chcesz dobrze wypaść na igrzyskach olimpijskich, prawdopodobnie będziesz musiał wziąć udział w kilku turniejach i meczach na mączce, ale nawet gdyby igrzyska nie były po Wimbledonie, nadal bym to zrobił, chcę grać - podsumował były numer jeden na świecie.

36-letni tenisista przyznał, że zakończenie kariery na Wimbledonie byłoby wymarzonym scenariuszem, ale szczególnym uczuciem darzy również igrzyska olimpijskie, zwłaszcza po 2016 roku, gdy mógł nieść brytyjską flagę podczas ceremonii otwarcia. - Przeżyłem tam jedne z najlepszych doświadczeń w mojej karierze - przyznał. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.