Przełom! Hurkacz w ćwierćfinale w Dubaju. Koniec niezwykłej serii Polaka

Serię ośmiu setów zakończonych tie-breakiem notował Hubert Hurkacz (8. ATP) przed pojedynkiem z Christopherem O'Connellem (68. ATP) w drugiej rundzie turnieju ATP 500 w Dubaju. Polski tenisista przeciwko Australijczykowi najpierw przedłużył tę passę do dziewięciu, ale w drugiej partii w końcu zadał jej kres, wykorzystując jedyny słabszy gem serwisowy rywala. Wynikiem 7:6(5), 6:4 Hubert Hurkacz awansował do ćwierćfinału, czym powtórzył rezultat uzyskany rok temu.

Trzech tiebreaków potrzebował Hubert Hurkacz (8. ATP), aby pokonać Jana-Lennarda Struffa (25. ATP) w pierwszej rundzie turnieju ATP 500 w Dubaju. Polski tenisista w decydującej fazie meczu obronił dwie piłki meczowe, w tym jedną przy podaniu rywala, gdy piłka po taśmie przetoczyła się na drugą stronę siatki. W kolejnej rundzie miało być trochę łatwiej - przynajmniej na papierze - albowiem rywalem rozstawionego z trójką wrocławianina był Christopher O'Connell (68. ATP). Polak łatwo wygrał ich jedyne dotychczasowe starcie w zeszłym roku w Stuttgarcie. 

Zobacz wideo Tajny plan Probierza. "Rozpuszczanie mgły, żeby namieszać w głowie przeciwnika"

Dla Hurkacza był to o tyle istotny mecz, że walczył o powtórzenie wyniku i obronę punktów za ubiegłoroczny ćwierćfinał. Wówczas musiał uznać wyższość Novaka Djokovicia, ale w tym roku ma zapewne apetyt na zdecydowanie więcej. Wychodząc na kort, wiedział, że w następnym etapie czeka na niego już Ugo Humbert, z którym ma rachunki do wyrównania. Niedawno Francuz ograł Polaka w Marsylii, ale wcześniej w Australian Open to nasz reprezentant był górą.

Dziewiąty tie-break z rzędu Hurkacza

Mecz przeciwko Australijczykowi przebiegał zgodnie z planem spotkań Huberta Hurkacza. Zawodnicy pewnie utrzymywali swoje gemy serwisowe, wygrywając większość punktów za pomocą podania. Wiele returnów w ogóle nie wracało w kort na drugą stronę. Obaj w zasadzie nie tracili punktów po trafionym pierwszym serwisie. O jakimkolwiek break poincie można było tylko pomarzyć. Ba, nie uświadczyliśmy nawet stanu równowagi.

Kolejny set w wykonaniu Polaka zakończył się tie-breakiem, podobnie jak osiem poprzednich! 27-latek tę serię rozpoczął od starcia z Jirim Lehecką, z którym zagrał dwa tie-breaki. Potem dołożył trzy z Tallonem Griekspoorem i kolejne trzy ostatnio z Janem-Lennardem Struffem. Hurkacz wygrał raptem cztery z nich, ale ta statystyka została poprawiona przeciwko Australijczykowi. Wyrzucony przez niego forehand po linii pozwolił polskiemu tenisiście zapisać na swoim koncie kluczowy punkt. Wygrał 7:5.

Pierwotnie druga partia różniła się od pierwszej jedynie kolejnością serwowania. Trudno było emocjonować się tym starciem, zwłaszcza że niewymuszony błąd nie niósł za sobą większych konsekwencji. Przełom przyszedł w siódmym gemie tego seta, gdy doszło do pierwszego stanu równowagi w meczu. W następnym gemie do pierwszego break pointa, ale Christopher O'Connell popisał się skutecznym jednoręcznym bekhendem pod samą linię końcową. To uderzenie zawiodło go jednak chwilę później. W końcu doszło do przełamania za sprawą skutecznej akcji Polaka przy siatce!

Historia wcześniejszych 80 minut nauczyła nas, że był to decydujący moment meczu - mała piłka meczowa, jak mawiają komentatorzy. Polski tenisista nadal był nieuchwytny przy swoim podaniu i przypieczętował awans do ćwierćfinału turniej ATP 500 w Dubaju wynikiem 7:6(5), 6:4. O półfinał Hubert Hurkacz zmierzy się z Ugo Humbertem. Wiadomo już, że ten pojedynek zostanie rozegrany w czwartek około godz. 17:30.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.