Rywalka Świątek ma dość. Ludziom otworzą się oczy. "Mężczyzn się tak nie nazywa"

Danielle Collins nie tak dawno temu zapowiedziała zakończenie kariery, w związku z czym może odważniej mówić o pewnych kwestiach. W wywiadzie dla "Tennis Magazine" odniosła się do tego, jak jest postrzegana w środowisku tenisowym. Odpowiedziała na to w dosyć stanowczy sposób, a następnie odniosła to do sytuacji mężczyzn. - Wiele z nas robi na korcie niesamowite rzeczy i nie zyskuje za to uznania - oceniła.

Danielle Collins (48. WTA) to finalistka Australian Open z 2022 r. oraz triumfatorka dwóch turniejów rangi WTA. W światowym rankingu najwyżej notowana była na siódmej pozycji. Po tegorocznej porażce z Igą Świątek (1. WTA) w Melbourne zapowiedziała, że obecny sezon jest jej ostatnim. W związku z tym powoli może podsumowywać swoją karierę, pełną blasków, ale i cieni.

Zobacz wideo Gwiazdy sportu oszalały za padlem

Danielle Collins czuje się niesprawiedliwe oceniania. "To smutne"

W obszernej rozmowie z "Tennis Magazine" poruszono wątek tego, że Collins jest uznawana za zawodniczkę zachowującą się bardzo emocjonalnie. - Czasami ludzi pociąga moja historia. Szkoda, bo wiele rzeczy na korcie robię dobrze, lecz zawsze skupiają się na moich emocjach. Wydaje mi się to trochę smutne - przyznała.

Według Amerykanki taki punkt widzenia nie pozwala w pełni dostrzec tego, co robi. To jest dla niej bolesne, z kilku względów. - Bardzo ciężko pracuję, aby wszystkie inne rzeczy też były widoczne. Ale nie mówi się często o tym, nad czym pracuję pod względem taktycznym i fizycznym, a potem wdrażam w każdym meczu. Często nazywa się mnie emocjonalną zawodniczką, chociaż mężczyzn nigdy się tak nie nazywa - stwierdziła.

Danielle Collins mówi o różnicach w żeńskim i męskim sporcie. "Stało się to nawykiem"

30-latka uważa, że różnice w postrzeganiu obu płci w sporcie są aż nadto widoczne. - To problem społeczny. Sposób, w jaki relacjonuje się zmagania kobiet, bardzo różni się od sposobu relacjonowania zmagań mężczyzn. Zawodniczki takie jak ja są określane jako emocjonalne, a mężczyźni jako pełni pasji, odważni i nieustraszeni. Jest jeszcze wiele do poprawy. (...) Wiele z nas robi na korcie niesamowite rzeczy i nie zyskuje za to uznania, ludzie wolą skupiać się na innych rzeczach. Niestety, stało się to nawykiem - skwitowała.

Jednocześnie Collins sama przyznała, że jej zachowanie na korcie mocno kontrastuje z tym, jaka jest prywatnie. - Zwykle mówię dość spokojnie, beztrosko. Jestem osobą bardzo introwertyczną, która zbytnio się nie promuje, wiele osób nie wie nic o moim życiu prywatnego. Kiedy jestem na korcie, jestem bardzo ambitna, pełna pasji, walczę o zwycięstwo, ale poza kortem przebywam w zupełnie innym środowisku. Jestem tak inna, że wiele osób jest zaskoczonych - zakończyła.

Danielle Collins po raz ostatni pojawiła się na korcie podczas turnieju WTA 1000 w Dosze, gdzie dotarła do ćwierćfinału. Niebawem rozpocznie zmagania w zawodach WTA 250 w Austin, w pierwszej rundzie zmierzy się z Olivią Gadecki (143. WTA).

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.