Hurkacz przemówił po trzech tie-breakach w Dubaju. Szczere wyznanie

Hubert Hurkacz w wielkich męczarniach i trzech tie-breakach ograł Jana-Lennarda Struffa 7:6(5), 6:7(4), 7:6(6) w pierwszej rundzie turnieju ATP 500 w Dubaju. Po zakończeniu spotkania Polak przyznał, że był to dla niego niezwykle trudny wieczór. - Przeciwnik grał świetnie i to mogło pójść w dwie strony - powiedział tenisista. Nie zapomniał także o podziękowaniach dla polskich kibiców, którzy wspierali go w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Hubert Hurkacz (8. ATP) ekspresowo odpadł z turnieju w Rotterdamie już po drugim meczu i porażce 1:2 z Tallonem Griekspoorem (28. ATP). Polak liczył na znacznie lepszy turniej ATP 500 w Dubaju, ale już w pierwszej rundzie spotkał wymagającego rywala - Jana-Lennarda Struffa (25. ATP). Oczywiście Polak był faworytem starcia z Niemcem, ale na korcie nie zabrakło wielkich emocji. 

Zobacz wideo MKS Będzin wygrał w Białymstoku i prowadzi w pierwszej lidze. Grzegorz Pająk: Wygraliśmy zagrywką

Trzy tie-breaki Huberta Hurkacza na ATP 500 w Dubaju. "To wiele dla mnie znaczy"

Od samego początku meczu gra była niezwykle wyrównana i stało się jasne, że decydować będą głównie błędy na serwisie. Tych nie było jednak wiele i obaj zawodnicy w pierwszym secie wygrywali każde podanie do stanu 6:6, więc potrzebny był tie-break. W nim lepszy okazał się Polak, który dwa razy przełamał rywala na początku i wygrał 7-5. 

Druga partia była niemal identyczna do pierwszej i znów gra obaj zawodnicy zgarniali punkty po swoich serwisach bez dużych problemów. Przy stanie 6:5 partię mógł zakończyć Struff, ale zmarnował trzy szanse na przełamanie. Partia znów kończyła się w tie-breaku, którego Niemiec wygrał 7-4. Potrzebny był więc trzeci set. 

W nim zaskoczenia nie było i znów po serii dobrej gry na serwisie obu zawodników tablica wyników wskazywała 6:6. W dogrywce również gra była bardzo wyrównana. Przy stanie 4-3 dla Struffa Hurkacz przegrał swoje podanie, ale udało mu się zaliczyć przełamanie powrotne na 5-6 i chwilę później prowadził już 7-6. Mecz zakończyło kolejne przełamanie Polaka, który wygrał 8-6 w tie-breaku, a w całym meczu 2:1. 

- Struff to świetny rywal i grał bardzo dobrze. Końcówka była dla mnie szczęśliwa, ale próbowałem walczyć do ostatniego punktu, bo zawsze to robię. Przeciwnik grał świetnie i to mogło pójść w dwie strony. Chciałem być agresywny i atakować, co finalnie się udało. Cały mecz trzeba było się skupiać, bo nie dawał mi żadnych szans na serwisie. Obroniłem ważne break pointy w trudnych momentach. Jestem zadowolony ze swojego występu i tej walki - powiedział Polak po zakończeniu meczu. 

Na trybunach Hurkacza dopingowało wielu polskich kibiców, za co tenisista nie zapomniał podziękować w wywiadzie na korcie. - To coś specjalnego. Dziękuje, że zostaliście kibicować. To wiele dla mnie znaczy i dziękuje wam z całego serca. Do zobaczenia w kolejnych meczach - podsumował. 

W kolejnym meczu Hubert Hurkacz zmierzy się ze zwycięzcą starcia Christophera O'Connella (68. ATP) z kwalifikantem Maximilianem Martererem (96. ATP). Mecz Australijczyka z Niemcem zaplanowano na wtorek 27 lutego po 12:30 czasu polskiego. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.