Organizatorzy turnieju WTA się nie popisali. "Zażenowanie z braku profesjonalizmu"

Po dużych turniejach rangi WTA 1000 na Bliskim Wschodzie - w Dosze oraz Dubaju - zawodniczki kierują się w stronę Stanów Zjednoczonych, aby tam walczyć o rankingowe punkty. Pierwsza impreza odbędzie się w San Diego. Organizatorzy turnieju rangi WTA 500 już zaliczyli falstart. Negatywne emocje wywołała prezentacja losowania i drabinki głównej.

W lutym czołowe tenisistki świata rywalizowały w prestiżowych turniejach rangi WTA 1000 na Bliskim Wschodzie. W Dosze po raz trzeci z rzędu triumfowała Iga Świątek. Wydawało się, że 22-letnia Polka pewnie zmierza także po tytuł w Dubaju, ale w półfinale zatrzymała ją Anna Kalińska. Rosjanka w finale uległa Jasmine Paolini, dla której był to największy sukces w karierze.

Zobacz wideo To on uczy polskich skoczków latać. Oto jak pracuje

WTA znów się popisało. Tak przedstawiono turniejową drabinkę

Teraz zawodniczki przenoszą się do Stanów Zjednoczonych, gdzie tradycyjnie w marcu odbędą się dwa prestiżowe turnieje Sunshine Double - w Indian Wells, który często jest nazywany "piątym Wielkim Szlemem", oraz Miami. Zanim jednak do nich dojdzie, niektóre zawodniczki od poniedziałku będą rywalizować w San Diego. 

W turnieju rangi WTA 500 wystąpią m.in. Jessica Pegula, Caroline Wozniacki, Beatriz Haddad Maia czy Leylah Fernandez, ale prestiżu wydarzeniu nie dodali sami organizatorzy, którzy zanotowali wpadkę podczas prezentacji losowania drabinki głównej. Upublicznienie drabinki imprezy poległo na zrobieniu zdjęcia monitora, na którym wyświetlony był program PowerPoint. Fani zwracali uwagę, że większość imion została oznaczona na czerwono przez program sprawdzania pisowni, co z całą pewnością nie dodaje estetyki prezentacji. W dodatku imię jednej zawodniczki zostało przekręcone. Mowa o Warwarze Graczewie.

Większość fanów była rozbawiona sposobem prezentacji drabinki głównej, ale odczuwali również "zażenowanie z braku profesjonalizmu". "Moją ulubioną rzeczą w amerykańskich turniejach zawsze była niska jakość transmisji z losowań w aplikacji TennisOne… teraz poszli o krok dalej..." - napisała jedna z kibicek. Wracano również uwagę na użycie rozrysowanie drabinki w programie PowerPoint. "Robią drabinkę w… PowerPoincie? och, WTA zatrudnijcie mnie, mogę to zrobić" - to kolejny głos fana.

Pula nagród turnieju w San Diego wynosi 922 tysięcy dolarów. Z jedynką rozstawiona jest wracająca do gry Jessika Pegula. W Kalifornii zagra jedna reprezentantka Polski - Magdalena Fręch, która w pierwszej rundzie zmierzy się z Taylah Preston.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.