Sensacja! Sfrustrowana Iga Świątek odpada po niewytłumaczalnej porażce

Nie tak miał wyglądać ten mecz. Iga Świątek (1. WTA) prowadziła w półfinale WTA 1000 w Dubaju z Anną Kalińską (40. WTA) 4:2 w pierwszym secie, ale od tego momentu polska tenisistka w niewytłumaczalny sposób zaczęła popełniać mnóstwo błędów. Narastająca frustracja, biorąca się z nieudanych returnów Polki, które nie wracały na drugą stronę, wzięła górę w drugim secie, gdy Świątek rzuciła swoją rakietą. Liderka rankingu walczyła do samego końca, ale nie zagra w drugim finale z rzędu.

Sloane Stephens, Elina Switolina i Qinwen Zheng - to zawodniczki, które w drodze do półfinału turnieju WTA 1000 w Dubaju pokonała Iga Świątek. Polka nie straciła w tych starciach nawet seta, a w czołowej czwórce była jedyną rozstawioną tenisistką. W grze o finał czekała na nią Anna Kalińska. Rosjanka w rankingu WTA jest notowana na 40. miejscu, ale w stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich sprawiła już dwie sensacje, pokonując Jelenę Ostapenko oraz Coco Gauff, choć starcie z Amerykanką stało na niskim poziomie. W dodatku miała problemy zdrowotne i korzystała z pomocy fizjoterapeuty, lecz należy pamiętać, że w Dubaju rywalizuje od kwalifikacji.

Zobacz wideo Ostrzeżenie dla Igi Świątek. "Ogromny wysiłek"

Zaczęło się zgodnie z planem. Ale potem Iga się zacięła

Błyskawicznie na wysokie obroty musiała wejść liderka rankingu, albowiem rywalka od samego początku grała dość agresywnie. Anna Kalińska doprowadziła na start do dwóch break pointów, ale Iga Świątek potwierdziła swoją wysoką dyspozycję serwisową na Bliskim Wchodzie. Już w pierwszym gemie posłała dwa asy - także za pomocą podania obroniła się przed przełamaniem. Z podobnych opresji wychodziła chwilę później Rosjanka.

Poprzednie starcie Anny Kalińskiej z Coco Gauff stało na dość niskim poziomie, ale 40. zawodniczka świata w półfinale wytrzymywała tempo gry przeciwko liderce rankingu. Była solidna, popełniała zdecydowanie mniej niewymuszonych błędów. Krótko mówiąc, dobrze weszła w mecz. Iga Świątek, która przyznawała przed meczem, że nie zna zbyt dobrze swojej rywalki - grały przeciwko po raz pierwszy w karierze singlowej - musiała być czujna i maksymalnie skoncentrowana.

Dopiero w szóstym gemie 22-letnia polska tenisistka uzyskała przełamanie. Musiała o tego breaka mocno powalczyć, mimo że prowadziła już 40:0. Błędy returnowe Świątek sprawiły, że Kalińska doprowadziła do gry na przewagi, ale za piątą szansą liderka rankingu dopięła swego. Jednakże zaskakująco łatwo Polka to prowadzenie oddała, popełniając dwa podwójne błędy serwisowe w jednym gemie. 

25-letnia tenisistka urodzona w Moskwie potrafiła zaskoczyć naszą tenisistkę kierunkiem i sposobem swojego serwisu. Sporo returnów nie wracało na drugą stronę, a przecież Iga Świątek to najlepsza zawodniczka w WTA Tour pod tym względem. Natomiast Polka zaczęła szarpać swoje uderzenia, próbowała grać z niepotrzebnym nadmiernym ryzykiem, kilkukrotnie nie trafiając w praktycznie pusty kort. Po przełamaniu na 4:2 poziom jej gry znacznie spadł. Pojawiło się sporo niewymuszonych błędów. Rosjanka wygrała cztery gemy z rzędu i po 53 minutach zapisała na swoim koncie pierwszego seta 6:4.

Świątek rzuciła rakietą. Okaz frustracji

Błędy polskiej tenisistki miały swoją kontynuację na początku drugiego seta, co doprowadziło do kolejnego przełamania. Na sześciu gemach z rzędu passę rywalki zatrzymała Iga Świątek, która wcześniej po kolejnym nieudanym returnie z frustracji rzuciła rakietą, za co otrzymała ostrzeżenie. 

To pozwoliło trochę pozbyć się negatywnych emocji, ale Anna Kalińska była już bardzo rozpędzona i pełna nadziei, że uda jej się odnieść największy życiowy triumf. Wciąż bardzo dobrze serwowała i wiele returnów Polki cały czas nie wracało na drugą stronę. Cztery kolejne niewymuszone błędy liderki rankingu, w tym trzy z forehandu, dały 40. zawodniczce świata drugie przełamanie w secie. Prowadziła 5:2.

Anna Kalińska za sprawą serwisu doszła do dwóch piłek meczowych z rzędu, ale polska tenisistka nie zamierzała się poddać. Udało jej się wygrać nie tylko dwie następne akcje, ale także przełamać rywalkę. Po następnym utrzymaniu podania przerzuciła ciężar odpowiedzialności na stronę przeciwniczki, a sama mowa ciała Świątek była zdecydowanie bardziej pozytywna, niż kilka minut wcześniej.

Do końca walczyła z całych sił, ale to Anna Kalińska dobrymi serwisami obroniła dwa break pointy w ostatnim gemie i po godzinie i 42 minutach pokonała Igę Świątek 6:4, 6:4. To ona zagra w finale turnieju WTA 1000 w Dubaju, a jej rywalką będzie Jasmine Paolini. Dla Rosjanki to największe zwycięstwo w karierze.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.