Ósma rakieta świata prowadziła 6:2, 5:1 i nagle zdarzyło się coś niemożliwego

Wielka sensacja stała się faktem! Marketa Vondrousova była na jak najlepszej drodze do półfinału WTA 1000 w Dubaju. Wygrała pierwszy set przeciwko Soranie Cirstei, a w drugim prowadziła już 5:1 i serwowała po zwycięstwo. Wtedy doszło do zaskakującego zwrotu akcji. Nie dość, że Czeszka nie wykorzystała aż sześciu piłek meczowych, to jeszcze przegrała drugą partię, a w trzeciej niemal całkowicie oddała inicjatywę rywalce.

Tegoroczny WTA 1000 w Dubaju obfituje w wiele niespodzianek. Z rywalizacji już na etapie II rundy odpadła m.in. Aryna Sabalenka (2. WTA). Nieco dalej zaszły Maria Sakkari (11. WTA) czy Jelena Ostapenko (9. WTA) - przygodę z turniejem zakończyły na III rundzie. Z kolei w czwartek doszło do kolejnej sensacji. Z imprezą pożegnała się zwyciężczyni Wimbledonu 2023 i to mimo że miała aż sześć piłek meczowych.

Zobacz wideo Polka przeszła w Australian Open samą siebie. "Absolutnie największa niespodzianka"

Koszmar Markety Vondrousovej. Miała aż sześć piłek meczowych. Żadnej nie wykorzystała

Mowa o Markecie Vondrousovej (8. WTA). W ćwierćfinale jej rywalką była Sorana Cirseta (22. WTA), ale to Czeszka była faworytką, na co wskazywał m.in. ranking WTA. I już od początku spotkania Vondrousova narzuciła własne tempo. Już w trzecim gemie przełamała Rumunkę - sztukę tą powtórzyła w gemie numer pięć. Sama też miała problemy z utrzymaniem własnego serwisu, ale za każdym razem wychodziła z opresji. Obroniła siedem break pointów i finalnie wygrała 6:2.

W drugim secie, a przynajmniej na początku, jej dominacja była jeszcze bardziej widoczna. Wygrała cztery pierwsze gemy, dwukrotnie zwyciężając przy podaniu rywalki. Po chwili prowadziła już 5:1 i serwowała po triumf. Ten wydawał się wręcz nieunikniony. Rumunka nie radziła sobie najlepiej, popełniała wiele prostych błędów. Mimo wszystko nie poddała się i doprowadziła do nieoczekiwanego zwrotu akcji. Wygrała kolejne cztery gemy, broniąc aż pięciu piłek meczowych (5:5). 

Jeszcze jedną szansę na zakończenie tego spotkania Vondrousova miała w gemie numer 12. Dodatkowo to właśnie ona serwowała więc teoretycznie miała przewagę. Tylko że jej nie wykorzystała i ostatecznie o losach seta zadecydował tie-break, a w nim silniejsza była Rumunka i to wyraźnie (7-1).

Niesamowity powrót Cirstei. Najpierw wyeliminowała pogromczynię Sabalenki, teraz Vondrousovą

I Cirstea poszła za ciosem. Już w pierwszym gemie trzeciej odsłony spotkania przełamała przeciwniczkę. Ten sukces udało jej się powtórzyć w siódmej partii i chwilę później to ona stanęła przed szansą na zamknięcie spotkania. I tę okazję pewnie wykorzystała, ponieważ już przy pierwszej piłce meczowej (6:2). 

Tym samym to Rumunka dość niespodziewanie awansowała do półfinału WTA 1000 w Dubaju, w którym zmierzy się z Jasmine Paolini (26. WTA).

Włoszka dotarła na ten etap rywalizacji po wycofaniu się Jeleny Rybakiny (4. WTA) - Kazaszka zmaga się z chorobą układu pokarmowego. W finale zwyciężczyni starcia Cirseta - Paolini może zagrać m.in. z Igą Świątek (1. WTA), która już w czwartek 22 lutego rozegra starcie ćwierćfinałowe, a jej rywalką będzie Qinwen Zheng (7. WTA). 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.