Sensacja w Dubaju! Wielka rywalka Świątek wycofuje się z turnieju

Zaskakujące wieści z turnieju WTA 1000 w Dubaju. Ze zmagań na kortach w Zjednoczonych Emiratach Arabskich wycofała się Jelena Rybakina. Kazaszka nie zagra w ćwierćfinale z Jasmine Paolini, więc Włoszka automatycznie awansowała do półfinału. Znamy przyczynę decyzji Rybakiny.

Jelena Rybakina (4. WTA) w Dosze przegrała w finale z Igą Świątek (1. WTA) i była jedną z faworytek do triumfu podczas WTA 1000 w Dubaju. Na razie radziła sobie naprawdę dobrze i dotarła do ćwierćfinału po pokonaniu Magdaleny Fręch (53. WTA) 7:6(5), 3:6, 6:4. Mówiła jednak o sporym zmęczeniu i najwyraźniej to dało jej się we znaki. Kazaszka nie weźmie udziału w ćwierćfinale turnieju, ponieważ wycofała się z udziału w zawodach przez chorobę. 

Zobacz wideo Khalidov szczerze o walce z Adamkiem: To byłoby chamskie

Jelena Rybakina wycofała się z turnieju WTA 1000 w Dubaju

Rybakina w ćwierćfinale miała zmierzyć się z Jasmine Paolini (26. WTA) już w czwartek 22 lutego po 12:30, ale starcie nie dojdzie do skutku. Kazaszka wycofała się ze zmagań w Zjednoczonych Emiratach Arabskich z powodu zatrucia pokarmowego. Konkretnie "zatrucie żołądkowo-jelitowe" - poinformowało WTA.

- Jestem szczęśliwa, że nadal wygrywam mecze, ale widzę po poziomie, że fizycznie trochę spadam. Nie wiem, jak bardzo mogę przycisnąć i ile mogę zregenerować się ciągu zaledwie połowy dnia - mówiła Rybakina po meczu z Fręch. Być może problemy żołądkowe zawodniczki wzięły się właśnie z dużego zmęczenia i wycieńczenia organizmu ostatnimi turniejami. 

Słabszą formę fizyczną Rybakiny widać było właśnie podczas meczu z Polką, która była w stanie wywierać na Kazaszce dużą presję. Nieczęsto czwarta zawodniczka świata daje się dominować rywalce nawet krótkimi fragmentami, a w meczu z Fręch te trwały naprawdę długo. 

Wycofanie się Jeleny Rybakiny oznacza, że Jasmine Paolini automatycznie awansowała do półfinału turnieju bez gry. Na tym etapie może zmierzyć się z Marketą Vondrousovą (8. WTA) lub Soraną Cirsteą (22. WTA).

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.