Sabalenka tłumaczy sensacyjną porażkę. Znalazła wymówkę

- Grałam okropnie - tymi słowami Aryna Sabalenka skomentowała swoją sensacyjną porażkę w pierwszym meczu turnieju WTA 1000 w Dubaju. Białorusinka zwróciła uwagę również na swoje samopoczucie na korcie. Podkreśliła, że nigdy dobrze nie grało się jej w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Teraz przed wiceliderką rankingu dwa tygodnie przerwy przed Indian Wells.

Wtorkowa rywalizacja na kortach w Dubaju rozpoczęła się od gigantycznej sensacji. Aryna Sabalenka (2. WTA) odpadła z turnieju już po pierwszym meczu. Triumfatorka Australian Open musiała uznać wyższość Chorwatki Donny Vekić (31. WTA). Białorusinka nie tak wyobrażała sobie pewnie powrót do zmagań po 24 dniach przerwy.

Zobacz wideo Hubert Hurkacz zbliża się do perfekcji. "Czołowa trójka na świecie"

Aryna Sabalenka zabrała głos po porażce. "Okropnie"

Sabalenka wyglądała na korcie bardzo źle. I choć udało jej się wygrać jednego seta, to na więcej nie starczyło jej sił. "Dyspozycja wiceliderki rankingu falowała - zaczęła słabo, później było coraz lepiej, ale skończyła dramatycznie, całkowicie oddając trzecią partię. W całym meczu wykorzystała tylko 3 z 14 break pointów" - pisał o meczu Filip Modrzejewski ze Sport.pl.

Po zakończeniu meczu Sabalenka skomentowała jego przebieg. - Grałam okropnie - powiedziała cytowana przez oficjalną stronę turnieju w Dubaju. - Vekić grała niesamowity tenis, a ja nie - dodała wiceliderka rankingu WTA.

Białorusinka zwróciła uwagę na to, że nigdy dobrze jej się nie grało w Dubaju. - Czuję, że warunki tutaj nie pasują do mnie. Naprawdę trudno jest mi rywalizować w Dubaju. Wygrałam pierwszego seta, a w drugim byłam na przełamaniu, ale nie czułam, że w ogóle jestem na nogach. Ten kort jest dla mnie po prostu bardzo trudny - wyjaśniła.

Sabalenkę z powodu odpadnięcia z rywalizacji w Dubaju czeka nieco dłuższa przerwa przed kolejnym turniejem, którym będzie Indian Wells. Rozpocznie się on 3 marca. - Mam nadzieję, że tam będę w lepszej formie - powiedziała zawodniczka. 

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.