Szczere wyznanie Igi Świątek. Wygrała z Rybakiną tym, czego nie lubi [WIDEO]

Iga Świątek trzeci raz z rzędu wygrała WTA Doha 1000! W finałowym starciu Polka zmierzyła się z Jeleną Rybakiną, która szczególnie w pierwszym secie napsuła jej krwi. Ostatecznie Świątek wygrała 7:6(8), 6:2, a po zakończeniu meczu szczególne podziękowania wysłała do swojego trenera Tomasza Wiktorowskiego. - Przydały się ćwiczenia, których nie lubię wykonywać na treningach - mówiła tenisistka.

1:4 - taki wynik mogli ujrzeć kibice zgromadzeni w stadionie w Dosze, kiedy Iga Świątek przegrywała w finale z Jeleną Rybakiną w pierwszym secie. Wydawało się, że Polka nie da rady dogonić rywalki, jednak rzeczywistość okazała się inna. Liderka rankingu WTA najpierw doprowadziła do remisu, a następnie po morderczym tie-breaku zwyciężyła pierwszą partię.

Zobacz wideo Gwiazdy sportu oszalały za padlem

Świątek przemówiła po meczu. Podziękowała Wiktorowskiemu. "Musiałam użyć wszystkiego, co trenuję"

W drugim secie Iga Świątek pokazała już pełnię swoich możliwości. Kazaszka zaczęła popełniać więcej błędów, co bezlitośnie wykorzystywała 22-latka. Rybakina często psuła pierwsze podanie, a przy drugim, bardziej asekuracyjnym serwisie Polka mogła zagrać dużo odważniej. Ostatecznie Świątek w całym meczu triumfowała 7:6(8), 6:2, sięgając jednocześnie po trzeci z rzędu tytuł WTA Doha 1000.

Zaraz po ostatnim gemie pierwsza rakieta świata udzieliła wywiadu Żelisławowi Żyżyńskiemu, w którym skupiła się przede wszystkim na podziękowaniach dla trenerów. Tenisistka przyznała, że nudne ćwiczenia wykonywane na treningach teraz przyniosły efekty. - Szczerze mówiąc, musiałam użyć wszystkiego, co trenuję. To do trenera Wiktorowskiego: przydały się ćwiczenia, których nie lubię wykonywać na treningach, a on mnie zmusza, więc m.in. piłkę meczową wygrałam dzięki tym ćwiczeniom - przyznała jasno Iga Świątek.

- Jeśli chodzi o Maćka (Maciej Ryszczuk, trener przygotowania fizycznego - red.), to też cieszę się, że fizycznie wytrzymałam drugiego seta, bo było kilka dłuższych akcji i czułam, że to ja jestem w stanie utrzymać solidność. Po Australian Open miałam trochę cięższy czas i dla Darii (Daria Abramowicz, psycholog - red.) też wielkie dzięki. Przytrzymała mnie w tej solidnej pracy po AO. Dzięki temu jesteśmy tutaj i mogę się cieszyć, że trzeci raz wygrałam - dodała po chwili Polka, zwracając się do wszystkich trenerów.

Na koniec Świątek przyznała, że stracie z Rybakiną nie należało do najłatwiejszych spotkań. - Na pewno ten mecz był wymagający. Obie robiłyśmy dużo błędów ze względu na wiatr. Cieszę się, że byłam cierpliwa i mogłam zagrać solidnie - mówiła. Zwycięstwo sprawiło, że Polka umocniła się na pozycji liderki rankingu WTA.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.