Co za mecz, co za emocje! Iga Świątek przeszła samą siebie w wielkim finale

To był mecz, który będziemy długo pamiętać! Iga Świątek po morderczym, 140-minutowym boju pokonała Jelenę Rybakinę 7:6, 6:2 i wygrała turniej WTA w Dosze po raz trzeci z rzędu! Polka pokazała niesamowity charakter, bo w pierwszym secie była już w koszmarnie trudnej sytuacji

Iga Świątek w Dosze była niepokonana od 2022 roku. W finale czekało ją jednak wielkie wyzwanie, bo Jelena Rybakina wyjątkowo "nie leży" polskiej tenisistce. Wygrała z nią raz w 2021 roku, żeby w 2023 przegrać z nią aż trzykrotnie. Jak pokonać Rybakinę tłumaczył w rozmowie ze Sport.pl Maciej Synówka.

Zobacz wideo Przemysław Babiarz dostał pytanie o swoją przyszłość w TVP. "Daj Boże"

I już sam początek meczu pokazał, że łatwo nie będzie. Już w pierwszym gemie Świątek została przełamana po tym, jak Świątek kilkukrotnie przestrzeliła swoje uderzenia i piłka lądowała za linią końcową. Co ciekawe, podobne błędy z drugim gemie popełniała Rybakina. Świątek prowadziła już 30:0 i miała dwa break pointy, ale Kazaszka nie dała się przełamać. Dopiero w trzecim gemie Świątek się powiodło, chociaż zrobiło się gorąco po tym, jak Iga prowadziła 40:0 i nagle zrobiło się 40:40. Sceny z pierwszych gemów tylko uświadomiły nam, jak ciężki to będzie mecz dla Świątek.

Niestety, dalej też było źle. W piątym gemie Świątek ponownie została przełamana, na domiar złego Polka zaczęła się coraz bardziej irytować i dyskutować ze sztabem. A Rybakina grała spokojnie. W szóstym gemie mecz został natomiast przerwany, bo Rybakina przypadkowo uderzyła się w nogę rakietą po serwisie. Ten czas Świątek wykorzystała na rozmowę ze sztabem.

I jak to w tenisie bywa, taka niegroźna i z pozoru nic nieznacząca sytuacja potrafi być punktem zwrotnym. Bo po tej przerwie wszystko się zmieniło. Świątek najpierw odrobiła jedno przełamanie i wygrała kolejnego gema przy swoim serwisie, choć nie bez problemów. Rybakina za to zaczęła się mylić nieco częściej. Efekt? Po 55 minutach gry było 5:4 dla Igi Świątek! Polka wygrała cztery gemy z rzędu, dwukrotnie przełamując Rybakinę.

Ale Kazaszka nie posypała się do reszty. W 10. gemie pozbierała się i wygrała do zera. A na dodatek w następnym gemie przełamała Igę i prowadziła 6:5... żeby przegrać kolejną partię! O wszystkim musiał zadecydować tie-break.

A ten był szalony jak cały set. Obie zawodniczki miały piłki meczowe. Na szczęście, w tych kluczowych momentach, Rybakinę zawodziło pierwsze podanie. Tenisistka, która jest jedną z najlepiej serwujących w całej stawce, tym razem nie wykorzystała swojego atutu. I tak Świątek wygrała tie-breaka 10:8 i całego seta 7:6.

Biorąc pod uwagę okoliczności, to był niesamowity obrót spraw. Przypomnijmy - Polka przegrywała już 1:4 w gemach, a w szóstym serwowała rywalka. Potem było 6:5 dla Rybakiny i znowu ona serwowała. A w tie-breaku również musiała bronić piłki setowej przy podaniu Kazaszki.

Początek drugiego seta wskazywał, że żadnej zmiany obrazu gry nie będzie. Rybakina łatwo wygrała pierwszego gema i miała okazje na przełamanie w drugim, ale Świątek wytrzymała. A co najlepsze - sama przełamała Rybakinę w trzecim gemie!

Kazaszka zaczęła zdradzać oznaki zniecierpliwienia, ale też zmęczenia. Spędziła na korcie w turnieju więcej czasu niż Iga, a pierwszy set był morderczy. Popełniała więcej błędów i to zaowocowało tym, że Świątek przełamała ją drugi raz i wyszła na prowadzenie 5:2. A w kolejnym gemie nie pozwoliła na kolejny zwrot akcji i wygrała 6:2, a co za tym idzie po raz trzeci z rzędu została mistrzynią w Dosze!

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.