Hubert Hurkacz (8. ATP) na razie jest nie do zatrzymania w turnieju ATP 250 w Marsylii. Polak rozpoczął zmagania od wygranej 6:1, 6:4 nad Aleksandrem Szewczenką z Kazachstanu (56. ATP), a potem pokonał 6:3, 6:4 Czecha Tomasa Machaca (66. ATP). W półfinale turnieju, w którym to Hurkacz broni tytułu, jego rywalem będzie Francuz Ugo Humbert (21. ATP). Polak wygrał z nim wszystkie trzy mecze w karierze, więc można powiedzieć, że ma na niego sposób. Turniej w Marsylii kończy się w najbliższą niedzielę, a od poniedziałku Hurkacz będzie grał już w innym turnieju.
W dniach 12-18 lutego odbędzie się turniej ATP 500 w Rotterdamie. Hurkacz jest w nim rozstawiony z numerem cztery. W poprzednim sezonie turniej wygrał Rosjanin Daniił Miedwiediew (3. ATP), a Hurkacz zakończył rywalizację w drugiej rundzie po porażce 6:7, 6:7 z Bułgarem Grigorem Dimitrowem (13. ATP). Teraz pierwszym przeciwnikiem Polaka w Rotterdamie będzie Czech Jiri Lehecka (32. ATP). To będzie ich pierwszy bezpośredni pojedynek w historii.
W drugiej rundzie na Hurkacza, w przypadku awansu, będzie czekał zwycięzca spotkania między Holendrem Tallonem Griekspoorem (30. ATP) a Włochem Lorenzo Musettim (27. ATP). W ćwierćfinale wśród potencjalnych przeciwników znajduje się Hiszpan Alejandro Davidovich Fokina (24. ATP) czy... Ugo Humbert. Do wielkiego hitu może jednak dojść w półfinale, gdzie jednym z potencjalnych rywali może być turniejowa "jedynka", a więc Włoch Jannik Sinner (4. ATP), który wygrał w tym roku wielkoszlemowy Australian Open. Dotychczasowy bilans między Polakiem a Włochem to remis 2-2.
Po drugiej stronie drabinki znajduje się m.in. Rosjanin Andriej Rublow (5. ATP), Duńczyk Holger Rune (7. ATP), Australijczyk Alex De Minaur (11. ATP) czy wspomniany Dimitrow. To na tych zawodników może trafić Hurkacz w ewentualnym finale, zakładając, że okaże się najlepszy po swojej części drabinki.