Co za finał Australian Open! Sabalenka zagotowała się w ostatnim gemie

Wielki triumf Aryny Sabalenki! Wiceliderka rankingu pokonała w finale Australian Open Qinwen Zheng 6:3, 6:2 i obroniła tytuł, co ostatni raz w Melbourne zdarzyło się 11 lat temu. 21-letnia Chinka po nerwowym początku podniosła poziom swojej gry, ale mimo to nie miała większych szans w starciu z Białorusinką, która przewagi przełamania uzyskiwała już na samym początku obu setów. Aryna Sabalenka moment słabości pokazała jedynie w ostatnim gemie, irytując się na zmarnowane piłki meczowe, ale i tak triumfowała w całej imprezie bez straty seta.
Aryna Sabalenka wygrała Australian Open 2024
screen TV

Aryna Sabalenka w niedzielę po raz drugi w karierze wyszła na kort Rod Laver Arena, aby walczyć o triumf w Australian Open, po tym jak dwanaście miesięcy temu pokonała w finale Elenę Rybakinę. Wówczas to Białorusinka była pretendentką, gdyż Kazaszka miała już na swoim koncie tytuł wielkoszlemowy. W tegorocznym finale Sabalenka była niekwestionowaną faworytką. Jej rywalce - 21-letniej Chince Qinwen Zheng (15. WTA) - nie dawano zbyt wielu szans.

Zobacz wideo Polka przeszła w Australian Open samą siebie. "Absolutnie największa niespodzianka"

Wiceliderka rankingu w drodze do finału nie straciła nawet seta, spędzając na korcie raptem 6 godzin i 55 minut. Natomiast dla Chinki ostatnie dwa tygodnie były bardziej wymagające, choć nie musiała mierzyć się z żadną zawodniczką z TOP50 światowego rankingu. Qinwen Zheng skorzystała ze sprzyjających okoliczności (m.in. odpadnięcie Igi Świątek), lecz wygranie sześciu meczów w Melbourne zajęło jej aż 11 godzin i 34 minuty.

Szybkie przełamanie ustawiło spotkanie. Chinka potrzebowała czasu, aby okrzepnąć w finale

Dla 21-latki był to debiutancki mecz o takiej stawce - dotychczas grała maksymalnie w ćwierćfinale wielkoszlemowym - co było widoczne od pierwszej piłki. Bardziej wyluzowana i pewna siebie Sabalenka posyłała mocne uderzenia w pobliżu linii końcowej. Zheng nie nadążała za tempem gry. Była dość powolna, więc szybko została przełamana. Białorusinka ekspresowo odjechała rywalce na 3:0. Swoją moc potwierdziła, wychodząc ze stanu 0:40 w drugim gemie serwisowym.

Następne fragmenty gry stały pod znakiem serwisu. Chinka zaczęła prezentować się znacznie lepiej, posłała trzy asy i pewnie utrzymywała swoje podanie. Wciąż jednak miała sporo problemów z forehandem, co za każdym razem starała się wykorzystywać Sabalenka. Białorusinka przy stanie 5:2 miała trzy piłki setowe z rzędu, lecz rywalka w imponujący sposób wyszła z opresji serwisem. Zdołała nawet posłać asa z drugiego podania. 25-letnia tenisistka z Mińska pierwszego seta zamknęła za piątą szansą. 6:3 po 34 minutach - zadecydowało jedno przełamanie na początku meczu.

Niestety dla Chinki i całego widowiska podobnie zaczęła się druga partia. Qinwen Zheng prowadziła 30:0, ale popełniła aż trzy podwójne błędy serwisowe! W międzyczasie Sabalenka posłała jeszcze winnera z returnu. W ten sposób zyskała przełamanie na samym początku drugiego seta.

Powtórka na start drugiego seta. Podwójne błędy pogrążyły Zheng

Qinwen Zheng prezentowała się zdecydowanie lepiej niż na samym początku starcia, ale to wciąż było za mało na tak dysponowaną wiceliderkę rankingu. Nie ma co ukrywać, że dysproporcja na korcie cały czas była dość spora i Aryna Sabalenka - jeśli nie została odrzucona serwisem lub returnem - przejmowała inicjatywę w wymianach. Każdy zalążek potencjalnej szansy dla Chinki w gemie serwisowym Białorusinki był przez nią szybko niwelowany. Wiceliderka rankingu starała się jak najwięcej grać przez niepewny forehand rywalki.

W grze Zheng coraz mniej było wiary w odwrócenie losów meczu. Przytrafiały się kolejne podwójne błędy serwisowe, a każda szansa była maksymalnie wykorzystywana przez Sabalenkę. Wrzuciła wyższy bieg, ponownie przełamując rywalkę. Prowadzenie 4:1 oznaczało, że Białorusinka obronę tytułu miała już na wyciągnięcie ręki.

Chwilę później 25-letnia tenisistka z Mińska miała już 5:2 i 40:0 - trzy piłki meczowe - ale nie potrafiła zamknąć pojedynku. Pojawił się moment nawet strachu i niepewności, bo Chinka doszła do break pointa, ale za piątą szansą Aryna Sabalenka dopełniła dzieła. W 77 minut 6:3, 6:2 pokonała Qinwen Zheng i bez straty seta triumfowała w Australian Open 2024. Tytuł obroniła w sposób spektakularny! Ostatni raz w Melbourne w latach 2012-2013 dokonała tego jej rodaczka Wiktoria Azarenka. Natomiast 21-letnia Chinka ma za sobą najlepsze dwa tygodnie w karierze i w poniedziałek zadebiutuje w czołowej dziesiątce rankingu WTA.

Więcej o: