Sceny na meczu Sabalenki w AO. Wezwana pomoc. Nietypowy powód [WIDEO]

Aryna Sabalenka wygrała 6:2, 6:3 z Barborą Krejcikovą i awansowała do półfinału Australian Open. Mecz miał dość spokojny przebieg, choć w pewnym momencie został przerwany. Wszystko przez tajemnicze zachowanie Białorusinki. Zasugerowała, że potrzebuje pomocy, co wywołało poruszenie na trybunach. Kibice spodziewali się najgorszego. Prawda okazała się zgoła inna.
Aryna Sabalenka i Barbora Krejcikova w czasie meczu Australian Open
https://twitter.com/AustralianOpen/status/1749754333460066762

Tegoroczny Australian Open to prawdziwy pokaz mocy w wykonaniu obrończyni tytułu, Aryny Sabalenki. Trafiła na stosunkowo łatwą drabinkę i pewnie dotarła do ćwierćfinału imprezy, nie tracąc przy tym ani seta. Pokonała kolejno Ellę Seidel, Brendę Fruhvirtovą, Łesię Curenko i Amandę Anisimovą. Eksperci byli zgodni, że prawdziwy sprawdzian dopiero przed nią. W 1/4 finału zmierzyła się w Barborą Krejcikovą. Jednak i tym razem rywalka ani przez moment nie była w stanie jej zagrozić. Mecz odbywał się pod dyktando Białorusinki, choć w pewnym momencie został dość niespodziewanie przerwany. I to na życzenie wiceliderki rankingu WTA. 

Zobacz wideo Hubert Hurkacz zbliża się do perfekcji. "Czołowa trójka na świecie"

Tajemnicze zachowanie Sabalenki. Kibice w szoku

Mowa o sytuacji z drugiego seta, przy stanie 5:3 dla Sabalenki, kiedy to serwowała Czeszka. Wówczas Białorusinka zaskoczyła wszystkich zachowaniem. Nagle kucnęła i położyła rakietę na ziemi, co wprawiło zarówno kibiców, jak i rywalkę w osłupienie.

Spodziewali się najgorszego, czyli urazu i wycofania się z rywalizacji. Prawda okazała się inna. Już z wyrazu twarzy Białorusinki można było wyczytać, że nie chodzi o kontuzję - uśmiechała się. Wszystko dlatego, że zauważyła na placu gry owada, który zasiadł na korcie i nie zamierzał się nigdzie ruszać. Tenisistka nie chciała go zabić w trakcie rywalizacji, dlatego też uniosła rękę i zasygnalizowała, że potrzebuje pomocy w jego usunięciu, a cała sytuacja wywołała uśmiech na twarzy pani sędzi. 

Białorusinka przytrzymała intruza rakietą, a po chwili podbiegło do niej dziecko od podawania piłek i gołymi rękoma zabrało owada w bezpieczne miejsce. Postawa chłopca spotkała się z uznaniem trybun, a zasiadający na nich kibice zaczęli bić brawo. Głos w sprawie zabrali też komentatorzy. - Dobra robota - mówili.

Po chwili zawodniczki wróciły do rywalizacji i Sabalenka dokończyła dzieła. Wygrała seta 6:3 i cały mecz 2:0. W pierwszej partii także nie dała większych szans Krejcikovej i triumfowała 6:2. Tylko początek spotkania miał wyrównany przebieg. Później do głosu doszła właśnie Białorusinka. Mecz trwał zaledwie 71 minut.

Tym samym Sabalenka awansowała do szóstego z rzędu półfinału turnieju wielkoszlemowego, co jest rzadko spotykanym wyczynem. Na tym etapie rywalizacji zmierzy się z Coco Gauff. Białorusko-amerykański pojedynek będzie więc hitem turnieju w Melbourne.

Trudno będzie wyłonić faworytkę, mimo że to Sabalenka wydaje się w lepszej formie. Ma jednak niekorzystny bilans bezpośrednich spotkań z rywalką. Wygrała tylko dwa z sześciu starć. 

Więcej o: