2024 rok rozpoczął się bardzo udanie dla Maksa Kaśnikowskiego (273. ATP). 20-latek przed niewiele ponad dwoma tygodniami wygrał turniej ATP Challenger w portugalskim Oeiras. W finale Kaśnikowski wygrał z Portugalczykiem Gastao Eliasem (284. ATP) 7:6(7-1), 4:6, 6:3.
Po tym turnieju Kaśnikowski spróbował sił w drugim Challengerze w Oeiras, ale chociaż wygrał mecz w pierwszej rundzie, to poległ w drugiej. W niej lepszy od polskiego tenisisty okazał się Francuz Valentin Royer (254. ATP), który wygrał w 68 minut 6:3, 6:2.
Po zmaganiach w Portugalii Maks Kaśnikowskiego przeniósł się do belgijskiego Ottignies-Louvain-la-Neuve, gdzie rozgrywany będzie kolejny Challenger. Żeby się jednak do niego dostać, to Polak musiał przejść przez kwalifikacje. W poniedziałek w pierwszym meczu pokonał Brytyjczyka Charlesa Brooma (330. ATP) 6:4, 6:3.
We wtorkowym finale Kaśnikowski zmierzył się z Kazachem Michaiłem Kukuszkinem (262. ATP). Pierwsza partia w niespełna pół godziny została wygrana przez Kukuszkina 6:2. Druga prowadzenie Kazacha z przełamaniem 4:2. Wtedy jednak Kaśnikowski wziął się do roboty i na sześć rozegranych gemów wygrał pięć z nich i całego seta 7:5. W rozstrzygającej partii, co prawda przegrywał 1:3, ale wtedy wygrał pięć gemów z rzędu i cały mecz 2:6, 7:5, 6:3 i awansował do głównej drabinki Challengera.
- Maks jest koszmarem dla rywali. Nawet w sytuacjach, kiedy trochę dłużej wchodzi w mecz - jest gwarancją wracającej piłki na drugą stronę. Gdy po drugiej stronie siatki pojawia się zmęczenie - zaczynają się problemy. Dziś było bardzo podobnie. Co aktualnie cechuje Maksa? To, że jest do bólu konsekwentny i każdą słabość rywala bezlitośnie potrafi wykorzystać - ocenił grę tenisisty Szymon Przybysz.
W Challengerze w Ottignies-Louvain-la-Neuve poza Maksem Kaśnikowskim wystąpi także Kamil Majchrzak (944. ATP).