71 minut i koniec! Nie tego spodziewała się Sabalenka w hicie Australian Open

Na papierze Barbora Krejcikova była najtrudniejszą rywalką w dotychczasowych meczach Aryny Sabalenki w Australian Open. Tyle w teorii. Czeszka psuła niemal co drugą piłkę, brakowało agresji w jej grze. Sabalence wystarczyły powtarzalność i konsekwencja. Wiceliderka rankingu wygrała w dwóch setach 6:2, 6:3. Nie spodziewała się, że pójdzie jej aż tak łatwo. Mecz trwał ledwie 71 minut.
TENNIS-AUSOPEN/
EDGAR SU / REUTERS / REUTERS

Przed ćwierćfinałem Australian Open faworytką była Aryna Sabalenka. Białorusinka tylko raz przegrała w karierze z Barborą Krejcikovą, wygrywała wcześniej pięciokrotnie. Mimo wszystko spodziewano się dużo lepszej postawy Czeszki, która w Melbourne nie stanowiła dla Białorusinki wyzwania.

Zobacz wideo "Rankingowa jedynka ciążyła Idze Świątek". Adam Romer wyjaśnia, z czym mierzyła się polska tenisistka

Zaskakująco łatwy mecz dla Sabalenki

Pierwszy gem serwisowy był poprawny w wykonaniu Krejcikovej, ale potem bardzo wolno wchodziła w mecz. Za wolno, by móc rywalizować z Sabalenką. Popełniała niewymuszone błędy, wyrzucała sporo piłek na aut. Białorusinka grała w swoim stylu - w każde zagranie wkładała sporo siły, była agresywna, często zawężała pole gry.

Wiceliderka światowego rankingu trzykrotnie przełamała Czeszkę. W końcówce seta białoruska tenisistka przegrała gema serwisowego, ale nie wytrąciło jej to z rytmu. Sabalenka wygrała pierwszego seta 6:2, trwał on nieco ponad pół godziny.

Druga partia miała bardzo podobny przebieg. Krejcikova znów dobrze zaczęła, ale Sabalenka szybko odskoczyła. Ponownie zdobyła przełamanie przy kolejnych dwóch gemach serwisowych Czeszki. Krejcikova nie miała za bardzo pomysłu na pokonanie konsekwentnie grającej przeciwniczki. Często grała drop shotem, slicem, wolejem, to były jej firmowe zagrania, ale nawet one jej nie wychodziły. Przy stanie 4:1 dla Białorusinki wydawało się, że ten mecz jest praktycznie zamknięty.

Pod koniec spotkania Krejcikova zaczęła grać agresywniej, podejmowała ryzyko, nie miała nic do stracenia. Sabalenka zaczęła się gubić, grała dość nerwowo. Pozwoliła dojść do stanu 4:3. Ale wtedy znów zaczęła być skuteczna jak wcześniej. Jej tenis był szybszy, mocniejszy, Czeszka nie mogła się przeciwstawić. Sabalenka znów zasłużenie wygrała seta, tym razem wynikiem 6:3. Cały mecz trwał łącznie zaledwie 71 minut.

W półfinale białoruska tenisistka zmierzy się z Amerykanką Coco Gauff, która po Australian Open wskoczy na podium rankingu WTA. Białorusko-amerykański pojedynek będzie hitem turnieju w Melbourne. Będzie to okazja dla Sabalenki na rewanż za porażkę w finale US Open. Co ciekawe, Białorusinka ma niekorzystny bilans meczów z Gauff - wygrała dwa z sześciu pojedynków.

Australian Open, ćwierćfinał: Barbora Krejcikova (Czechy, 11. WTA) - Aryna Sabalenka (Białoruś, 2.) 2:6, 3:6

Więcej o: