Fani Rafael Nadala rok musieli czekać na jego powrót do gry. Ten dokonał się na początku stycznia w Brisbane. 37-latek wygrał pierwsze dwa mecze z Dominiciem Thiemem oraz Jasonem Kublerem. Uległ w ćwierćfinale Jordanowi Thompsonowi. Pojedynek trwał blisko trzy godziny, co tenisista z Majorki poczuł na swoim organizmie.
Niestety sprawa dotyczyła biodra, które było jego utrapieniem w poprzednim sezonie. - To bardzo podobne miejsce do tego, które miałem kontuzjowane w zeszłym roku, ale inna sprawa. Czuję bardziej mięsień. W zeszłym roku dokuczało mi ścięgno. Czuję, że mięśnie są zmęczone - przyznał wówczas na konferencji prasowej hiszpański tenisista.
Kilka dni później Rafael Nadal poinformował o oficjalnym wycofaniu się z tegorocznej edycji Australian Open. "Cześć wszystkim, podczas mojego ostatniego meczu w Brisbane miałem mały problem z mięśniem, który jak wiecie sprawił, że się zmartwiłem. Kiedy dotarłem do Melbourne, miałem okazję zrobić rezonans magnetyczny i okazało się, że mam mikro-naderwanie mięśnia, ale nie w tej samej części, w której doznałem kontuzji, co jest dobrą wiadomością. W tej chwili nie jestem gotowy do rywalizacji na maksymalnym poziomie w meczach 5-setowych. Wracam do Hiszpanii, aby zobaczyć się z lekarzem, poddać się leczeniu i odpocząć" - oświadczył wówczas Nadal.
Najwidoczniej ze zdrowiem 22-krotnego mistrza wielkoszlemowego jest już wszystko dobrze, gdyż oficjalnie potwierdzono jego udział w turnieju ATP 250 w Doha, który wystartuje już 19 lutego.
Impreza w stolicy Kataru zapowiada się interesująco, gdyż mimo rangi ATP 250 zobaczymy na korcie wiele gwiazd. Z numerem pierwszym ma być rozstawiony trzeci zawodnik świata Daniił Miedwiediew. Oprócz niego wystąpią m.in. Andriej Rublow, Karen Chaczanow czy Andy Murray.