Dajana Jastremska (92. WTA) to jedna z cichych bohaterek tegorocznego Australian Open. Dotarła już do ćwierćfinału, pokonując po drodze m.in. Marketę Vondrousovą (7. WTA), a więc zwyciężczynię Wimbledonu 2023, co było sporym zaskoczeniem. Sensację sprawiła też w poniedziałkowy poranek, kiedy dość gładko ograła Wiktorię Azarenkę (22. WTA) - 7:6 (6), 6:4. To spotkanie miało dla niej szczególne znaczenie. Nie dość, że osiągnęła największy sukces w karierze - po raz pierwszy dotarła do 1/4 finału wielkoszlemowego turnieju - to jeszcze wygrała z zawodniczką z Białorusi.
Już w przeszłości Dajana Jastremska sprzeciwiała się dopuszczeniu Rosjan i Białorusinów do sportowej rywalizacji, co ma związek z wojną w Ukrainie. WTA pozostało jednak głuche na apele i nie podjęło radykalnych kroków w sprawie, przez co Jastremska, podobnie jak i jej rodacy, musi mierzyć się z zawodnikami z wrogich państw. "Gdy gram przeciwko Rosjance czy Białorusince, na korcie czuję się bardziej... Trudno to opisać. Czuję, że gram przeciwko ludziom, którzy pochodzą z kraju, który zabija moich rodaków" - mówiła w rozmowie ze Sport.pl z sierpnia 2023 roku.
Nic więc dziwnego, że temat rywalizacji z osobą z wrogiego państwa został poruszony także po zwycięstwie z Azarenką. Jeden z dziennikarzy wprost zapytał, czy Jastremska nie odczuwała dodatkowej presji, grając z zawodniczką z Białorusi. 23-latka nie miała jednak ochoty udzielać odpowiedzi i wyraziła jasne zdanie w tej sprawie.
- Gra przeciwko tenisistce z Białorusi? Jeśli zacznę o tym mówić, to moja odpowiedź z pewnością nie przypadnie ci do gustu. Więc po prostu wolę pominąć to pytanie - powiedziała Jastremska na pomeczowej konferencji prasowej, po czym wymownie zwróciła dziennikarzowi uwagę, że jego pytanie było dość niezręcznie skonstruowane i nie na miejscu.
- Uważam, że jeśli zadajesz takie pytanie, to doskonale wiesz, co dla nas, Ukraińców, oznacza gra z Rosjanami i Białorusinami. Jestem pewna, że wiesz to, więc nie sądzę, by był to dobry pomysł na pytanie - kontynuowała.
Jastremska podkreśliła też, że w ostatnim czasie nieco zmieniła nastawienie do gry. Od wybuchu wojny nakładała na siebie sporo presji, by dać Ukrainie powód do dumy. Teraz jednak stara się skupić niemal wyłącznie na sobie.
- Zdecydowałam, że od tego roku koniec z presją, koniec z wysokimi oczekiwaniami wobec siebie. Po prostu chce być taka, jaka jestem. Zobaczymy, gdzie mnie to zaprowadzi - zakończyła.
Teraz przed Jastremską kolejne ważne spotkanie. W ćwierćfinale zmierzy się z innym "czarnym koniem" Australian Open, Lindą Noskovą (50. WTA). Czeszka wyeliminowała po drodze m.in. Igę Świątek, a więc liderkę rankingu WTA.