Nie tak Elina Switolina (23. WTA) wyobrażała sobie zakończenie udziału w Australian Open. Już na początku meczu czwartej rundy z Lindą Noskovą (50. WTA) poczuła ból, który mocno utrudniał jej grę. Nie pomogła nawet przerwa medyczna i po około 20 minutach, przy stanie 0:3, zdecydowała się skreczować.
Na pomeczowej konferencji prasowej ukraińska tenisistka wytłumaczyła, co dokładnie jej dolegało. - Dostałam spazmów. Nie wiem dokładnie, co mi dolega, ale w dwóch ostatnich punktach pierwszego gema odczułam przeszywający ból. Nie mogłam nic zrobić, miałam kompletnie zablokowane plecy. To oczywiście bardzo smutne - powiedziała. - Dolny odcinek pleców kompletnie się zablokował. Odczuwam ból, nawet gdy chodzę i się obracam - dodała.
Switolina jest doświadczoną zawodniczką, ale nawet dla niej ta sytuacja była niespodziewana. - Chyba nigdy wcześniej czegoś takiego nie doświadczyłam, takiego bólu. Miałam wcześniej kontuzje pleców po meczach, ale odczuwałam jedynie zmęczenie. Ta pojawiła się nie wiadomo skąd. Poczułam się, jakby ktoś strzelił mi w plecy - dodała.
W trakcie konferencji dało się odczuć, że Switolinie jest bardzo przykro z powodu odpadnięcia z turnieju w takich okolicznościach. Mimo wszystko dostrzegła też pewne pozytywy. - Miałam tu dobre mecze i wygrywałam. Byłam w dobrej formie, cieszyłam się z czasu spędzonego na korcie - oznajmiła.
Na problemach Switoliny skorzystała Noskova, która bez problemu awansowała do ćwierćfinału. Na tym etapie zagra z kolejną reprezentantką Ukrainką Dajaną Jastremską (93. WTA).