To największy sukces w karierze Huberta Hurkacza w Australian Open. Polak pierwszy raz doszedł w Melbourne do ćwierćfinału. Grał bardzo dojrzale w meczu z Francuzem, pokazał dużą odpowiedzialność w najważniejszych momentach. Przejmował inicjatywę, był agresywny. Takiego Hurkacza chce się oglądać zawsze!
Co ciekawe, Hurkacz zaczął ten mecz najgorzej, jak to możliwe. Najpierw przegrał podanie rywala, a potem do zera stracił własny serwis. Błąd, dwie akcje przy siatce, w których górą był sprytny Cazaux i doszło do przełamania.
Hurkacz nie serwował najlepiej, ale miał przy tym pecha, bo piłka po zagraniu rywala przeszła po siatce na drugą stronę. Przy 0:2 mogliśmy się jednak pocieszać, że to dopiero początek gry. Tyle że po 11 minutach Francuz prowadził już 3:0, a w punktach 12-3. Podawał mocno i płasko, czuł się na korcie wyraźnie lepiej.
To jednak nie powinno kibiców tenisa dziwić. 21-letni Cazaux to rewelacja tegorocznego Australian Open. Występuje w Melbourne z dziką kartą, jest 122. na świecie. W drugiej rundzie pokonał ósmego w rankingu Holgera Rune, ale w poniedziałek to Polak był faworytem z racji pozycji w męskim tenisie. Hurkacz musiał jednak uważać, bo przeciwnik nie miał nic do stracenia, a bez presji łatwiej o dobry wynik.
Polak w kolejnym gemie serwował już lepiej, wygrał swoje podanie. Zaczął grać spokojniej, starał się dłużej utrzymywać piłkę w korcie. Gdy wymiany robiły się dłuższe, Francuz zaczął popełniać błędy. Tak jak na długość kortu, gdy wyrzucił jedną z piłek i dał się przełamać. W piątym gemie już nie serwował aż tak skutecznie, a gdy doszło do wymian, Hurkacz korzystał z doświadczenia i zmuszał go do błędów.
Wtedy było już tylko 2:3, a świetne serwowanie dało naszemu zawodnikowi wyrównanie na 3:3. Z Cazaux zeszło powietrze i spotkanie nie wyglądało już tak jednostronnie, jak w pierwszych minutach. Kolejne gemy na korzyść serwujących, bez większej historii i 4:4. Panowie skupili się na swoich podaniach, co musiało doprowadzić do tie-breaka.
Dobrze zaczął się tie-break dla Polaka. 3:2 po świetnej akcji kombinacyjnej: krótki kros - uderzenie płaskie po linii, a po chwili Francuz wyrzucił dwa returny za linię końcową i było już 5:2.
Po chwili Polak miał dwie piłki setowe, których jednak nie wykorzystał. Najpierw zaskoczył go forhend przeciwnika, który cudem wpadł w kort, a potem stojąc przy siatce popsuł wolej, gdy musiał bronić się przed minięciem. Z 6:4 zrobiło się nagle 6:6.
Na szczęście Cazaux też grał nerwowo w tamtym momencie, po prostym błędzie pojawiła się trzecia setowa szansa dla Hurkacza. Tej już Polak nie zmarnował, po kapitalnym serwisie return Francuza nawet nie przeszedł na drugą stronę. Uff! 1:0 w setach dla dziewiątego zawodnika świata.
Drugi set był bardzo spokojny do stanu 3:2 dla Hurkacza. Wtedy to odbył się iście szalony gem, w którym Polak miał aż pięć okazji na przełamanie rywala. Świetne atakował, zaimponował doskonałym minięciem, gdy po doślizgu złapał piłkę i tak ją odegrał, że rywal nic nie mógł zrobić. Potem jednak żal akcji przy siatce, Cazaux ratował się serwisem i wyrównał na 3:3.
Można było obawiać się, czy Polak nie będzie rozpamiętywał tych okazji. Na szczęście szybko wyrzucił to z głowy. Dobre serwisy, przechodzenie do ataku, podejmowanie inicjatywy w wymianach. Francuz też bardziej pilnował się przy własnym podaniu i było już 5:5. Znów wszystko zmierzało do tie-breaka.
I tak się stało - 6:6 więc musiała zadecydować "dogrywka". Francuz chwilę wcześniej wyglądał bardzo pewnie, zwłaszcza przy siatce, gdzie ładnym wolejem wygrał dwunastego gema.
Hurkacz w tie-breaku nie czekał, szybko zaatakował, płaskie zagranie, smecz i mini-break na 2:1. Pech sprawił, że szybko stracił przewagę po podwójnym błędzie serwisowym. To go nie załamało, bo rozegrał następne punkty kapitalnie!
Najpierw płaskim zagraniem na zewnątrz znów zyskał mini-breaka, potem popisał się doskonałym skrótem i zaskoczył Cazaux. Przy piłce setowej był bardzo agresywny, akcję skończył pewnym smeczem. Dominacja wyraźna w ostatnich punktach, 2:0 w setach dla Polaka!
Po dwóch partiach Francuz poprosił o przerwę medyczną, która trwała kilka minut. W końcu jednak obaj zawodnicy wrócili na kort. Cazaux od razu został przełamany. Wyglądał na mało skoncentrowanego, popsuł woleja przy siatce i 1:0 dla Hurkacza.
W kolejnych gemach Polak kontrolował przebieg gry, zmuszał rywala do biegania, nadal grał bardzo dojrzale. Francuz co raz więcej ryzykował, ale to nic nie dawał, popełniał błędy. Nie odrobił straty przełamanie i przegrał spotkanie 0:3. To drugi ćwierćfinał wielkoszlemowy Huberta Hurkacza w karierze po Wimbledonie 2021, gdy doszedł do półfinału!
W meczu 1/4 AO Polak zmierzy się z Daniłem Miedwiediewiem (3. Rosja), z którym ma bilans 3:2. Transmisje z turnieju w Eurosporcie, relacje w Sport.pl.