Danielle Collins sprawiła sporo problemów Idze Świątek w meczu drugiej rundy Australian Open. Polska tenisistka wprawdzie wygrała pierwszego seta 6:4, ale w drugim musiała uznać wyższość Amerykanki, która zwyciężyła 6:3. Mecz musiał rozstrzygnąć trzeci set.
Iga Świątek zaczęła go od wygranego gema, ale wtedy nastąpiła przerwa, która mogła zaniepokoić kibiców. Tenisistka wykorzystała ją do założenia czarnej opaski uciskowej na kolano. Taka sytuacja wcześniej miała już miejsce w United Cup, a komentator Karol Stopa zwracał wtedy uwagę, że obecność tej opaski może zaważyć o triumfie na Australian Open. - Przy tym tempie grania i przy tej sile wkładanej w każdą odbijaną piłkę nie uniknie tego, że gdzieś tam postawi trochę krzywo nogę i coś się urwie, albo naderwie - ostrzegał.
W końcu wątpliwości związane z opaską postanowiła wyjaśnić sama Iga Świątek. Po meczu z Collins odpowiedziała na pytanie reportera Eurosportu.
- Czy to coś poważniejszego? Nie, opaskę założyłam również podczas United Cup. Czasami miałam ją w trakcie okresu przygotowawczego, więc po prostu chciałam dodać jeden procent do występu - stwierdziła. - Faktycznie mecz był długi i w trzecim secie na pewno trochę mocniej go poczułam, ale nie wpływa to na moją grę, więc nie przejmowałam się - dodała.
Ostatecznie Świątek dała radę wygrać z Collins, mimo że w pewnym momencie przegrywała już 2:4, 0:40, więc ten jeden procent dodany do występu się przydał. W rozgrywanym w sobotę 20 stycznia meczu trzeciej rundy z Lindą Noskovą kibice znów zobaczyli opaskę na kolanie Igi. Tenisistka założyła ją mniej więcej w połowie pierwszego seta - komentatorzy Eurosportu przyznali, że ma ona za zadanie podtrzymywać rzepkę w innej pozycji. Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że w przyszłości nie przerodzi się to w jakiś poważniejszy uraz.