Świątek nie rozpakowała się do końca. Znów dramat. "Zniknęła"

Agnieszka Niedziałek
Iga Świątek
screen TV

Kibice Igi Świątek liczyli, że jej drogę w tegorocznym Australian Open obrazować będzie powiedzenie "Przez cierpienie do gwiazd", ale skończyło się tylko na cierpieniu. Hartowanie stali, jakim miała być trudna drabinka, nie pomogło. Pierwsza rakieta świata przegrała w trzeciej rundzie z 19-letnią Lindą Noskovą i dołączyła do grona ofiar rzezi faworytek w Melbourne.

- O Boże, byłam już na lotnisku - przyznała szczęśliwa Iga Świątek po dreszczowcu, który zaliczyła w drugiej rundzie Australian Open. Wtedy w trzecim secie przegrywała już 1:4 i była o punkt od straty 2:5, ale wyszła z ogromnych opałów. W kolejnym spotkaniu okazało się, że nie rozpakowała się jednak do końca i opóźniła lot jedynie o 48 godzin. Ze świetnie prezentującą się Lindą Noskovą przegrała 6:3, 3:6, 4:6.

Znowu dramat, ale bez happy endu. Zniknęły niewygodne rywalki, ale zniknęła też Świątek

Artykuły Powiązane

Wczytywanie kolejnego artykułu...