Jan Zieliński i Hugo Nys są już w 1/8 finału Australian Open w grze podwójnej. Duet, który w poprzedniej edycji tej imprezy doszedł aż do wielkiego finału, ma za sobą drugi mecz w tej edycji turnieju. Po zwycięstwie nad australijską parą James McCabe - Dane Sweeny ponownie trafił na reprezentantów gospodarzy Maxa Purcella i Jordana Thompsona. Dokładnie z tymi samymi zawodnikami mierzyli się równo rok temu na tym samym etapie rywalizacji. Od tamtej pory niewiele się zmieniło. Zieliński i jego kolega wygrali 6:3, 6:7(5), 6:1.
Polak i Monakijczyk weszli w mecz zdecydowanie lepiej. Już w drugim gemie przy serwisie Purcella udało się przełamać. Potem skutecznie pilnowali przewagi własnego serwisu. Problemy mieli w decydującym gemie, w którym zmarnowali aż cztery piłki setowe, ale w końcu wykorzystali piątą i zamknęli całą partię wynikiem 6:3.
W kolejnej odsłonie już tak łatwo nie było. Żadna z par nie dała się przełamać i o wszystkim decydował tie-break. W nim od początku lepiej spisywali się Australijczycy. Szybko wyszli na 6:3 i mieli piłki setowe. Zielińskiemu i Nysowi dwie przy własnym serwisie udało się obronić, ale przy i podaniu rywali trzeciej byli już bezradni. Przegrali 5:7.
Na szczęście szybko się pozbierali i w trzecim secie pokazali absolutną dominację. Przełamali w czwartym i szóstym gemie i spokojnie wygrali 6:1. Tuż po zdobyciu decydującego punktu Zieliński wykonał kontrowersyjny gest. Nieco prowokacyjnie przyłożył palec do ust, jakby chciał uciszyć australijską publiczność, która mocno wspierała jego rywali. Ta może mieć więc podwójne powody, by narzekać na Polaka.
Walka o ćwierćfinał będzie zdecydowanie bardziej wymagająca. Zieliński i Nys trafili na rozstawionych z numerem 11. Brytyjczyka Lloyda Glasspoola i Holendra Jeana-Juliena Rojera. Ich mecz odbędzie w niedzielę 21 stycznia. Jeszcze w sobotę Polak rozegra także spotkanie w mikście. W parze z Tajwanką Su-Wei Hsieh po raz kolejny zmierzy się duetem australijskim - Kimberly Birrel - John Peers.