Pierwszy set był pokazem siły i dominacji Wiktorii Azarenki. Białorusinka już w drugim gemie meczu przełamała Jelenę Ostapenko, a po kilku minutach - bez większego wysiłku - objęła prowadzenie 3:0. Była to tylko zapowiedź tego, co wydarzyło się w kolejnej części seta.
Chociaż Ostapenko udało się wygrać gema serwisowego i zmniejszyć straty do dwóch gemów (1:3), to Łotyszka więcej partii w tym secie już nie ugrała. Kolejne trzy gemy wygrała Azarenka, która pewnie triumfowała w pierwszym secie 6:1.
W ostatnim gemie tej partii Ostapenko zagrała jednak wyraźnie lepiej. Łotyszka miała nawet break point i chociaż ostatecznie go nie wykorzystała, to pokazała, że tego dnia jest w stanie grać dużo lepiej. A miała co poprawiać. W pierwszym secie Ostapenko popełniła aż 13 niewymuszonych błędów przy zaledwie dwóch takich błędach ze strony Azarenki.
Po 27 minutach meczu, bo tyle trwał pierwszy set, wydawało się, że Ostapenko może ponieść błyskawiczną porażkę. Ale im dłużej trwało spotkanie, tym Łotyszka grała pewniej i lepiej. I to szybko przyniosło jej pozytywne efekty.
Po wyrównanym początku drugiego seta w czwartym gemie Ostapenko miała kolejne dwa break pointy. O ile pierwszego nie wykorzystała, o tyle kolejnej szansy już z rąk nie wypuściła. Łotyszka objęła prowadzenie 3:1, a za chwilę obroniła swoje podanie, zwiększając przewagę na 4:1. I wtedy Ostapenko zaczęła uciszać swój sztab, w teorii zwiększając swój spokój i koncentrację.
Wszystko wskazywało na to, że będzie to kluczowy moment dla losów drugiego seta. W porównaniu do pierwszej partii Ostapenko nie tylko popełniała mniej niewymuszonych błędów, ale zdecydowanie poprawiła też serwis. 26-latka była dużo skuteczniejsza przy pierwszym podaniu, ale zdobyła też dużo więcej punktów po drugim.
W czterech pierwszych gemach serwisowych Ostapenko w drugim secie Azarenka zdobyła raptem pięć punktów. Łotyszka pewnie broniła kolejnych podań i wydawało się niemal pewne, że utrzyma wypracowaną przewagę.
Ale wtedy przyszedł dziewiąty gem seta przy stanie 5:3 dla Ostapenko. Łotyszka serwowała, by doprowadzić do trzeciej partii i jej gra nagle, niespodziewanie się załamała. Ostapenko, która w drugim secie pewnie broniła swoich podań, znów zaczęła serwować źle i popełniać proste błędy. W efekcie Azarenka oddała jej tylko jeden punkt, odrobiła stratę przełamania, a chwilę później obroniła podanie, doprowadzając do remisu 5:5.
Niewykorzystana szansa załamała Ostapenko. Łotyszka znów grała słabiutko jak w pierwszym secie, przez co drugi raz z rzędu straciła serwis. Doświadczona i dobrze grająca Azarenka takiej szansy zmarnować nie mogła, chociaż w ostatnim gemie skutecznie broniła aż czterech break pointów. Białorusinka, prowadząc 6:5, wygrała jednak swój gem serwisowy, ostatecznie pokonując Ostapenko 6:1, 7:5.
Porażka Ostapenko to dobra informacja dla Igi Świątek. Polka w przeszłości grała z Łotyszką cztery razy i wszystkie cztery spotkania przegrała, wygrywając zaledwie dwa sety. Z Azarenką Świątek ma lepszy bilans, bo z trzech meczów wygrała dwa.
Dlaczego mecz Ostapenko - Azarenka był istotny z perspektywy Świątek? Liderka światowego rankingu może zagrać z Azarenką w ćwierćfinale Australian Open. By tak się stało Polka musi wygrać w sobotę z Lindą Noskovą, a w 1/8 finału ze zwyciężczynią meczu Elina Switolina - Viktorija Golubić. Mecz 4. rundy będzie musiała wygrać też Azarenka, która zagra tam z Dajaną Jastremśką.