Wielkoszlemowy turniej tenisowy Australian Open rozpoczął się w niedzielę 14 stycznia i potrwa do niedzieli 28 stycznia, gdy zostaną rozegrane ostatnie finały. 26 stycznia z kolei corocznie obchodzony jest "Australia Day", czyli Dzień Australii - święto narodowe tego kraju.
Dzień Australii to święto państwowe Australii upamiętniające założenie przez kapitana Arthura Phillipa pierwszej stałej osady w tym kraju – kolonii karnej przy Port Jackson. Dzień ten jest dniem wolnym od pracy, obchodzonym we wszystkich stanach i terytoriach Australii.
Jak się jednak okazuje, decyzją organizatorów Australia Day już drugi rok z rzędu nie będzie obchodzony w trakcie Australian Open. Wywołuje to sporą burzę w całym kraju.
Wszystko rozpoczęło się w zeszłym roku, gdy rząd stanu Victoria, w którym znajduje się Melbourne, odwołał paradę z okazji Dnia Australii, w obliczu rosnącej reakcji sportowców na świętowanie 26 stycznia. W zeszłym roku w trakcie Australian Open 26 stycznia przed sesją wieczorną w Melbourne Park został odegrany hymn narodowy Australii, ale nie było wzmianki o Dniu Australii ani żadnych ceremoniach. Jak informuje portal news.com.au, stało się tak ze względu na "różne poglądy" na temat obchodów święta narodowego.
Takiego rozumowania nie potrafi zrozumieć dziennikarz Sky News Steve Price, który ostro krytykuje to rozwiązanie. - Zaczęło się to w zeszłym roku i zakończyło obchody Dnia Australii. Zwykle towarzyszyły im pokazy sztucznych ogni, odgrywanie hymnu narodowego i specjalne wydarzenia muzyczne, aby uczcić ten dzień w tenisie - mówił. Price zaznacza, że jest to dla niego niezrozumiałe, szczególnie że organizatorzy wymyślają zamiast tego różne inne święta, np. dzień poświęcony społeczności LGBTI+. - To brzmi jak żart, normalnie trudno byłoby coś takiego wymyślić - dodaje.
26 stycznia również poświęcano na wprowadzenie do Galerii Sław legendy australijskiego tenisa. W tym roku ma to być Lleyton Hewitt, tymczasem tę uroczystość przeniesiono na 24 stycznia. Także tego Price nie jest w stanie zrozumieć. - Nie ma nic bardziej australijskiego niż Lleyton Hewitt. To jakiś absurd - stwierdził, uznając, że Hewittowi po prostu należy się ta uroczystość w Dniu Australii.
- Czy ktokolwiek w Tennis Australia (australijski związek tenisowe - red.) może obronić to haniebne lekceważenie naszego święta narodowego przez turniej noszący imię naszego narodu? - grzmiał Price w kierunku organizatorów Australian Open. - Szkoda, że dyrektorzy, którzy kierują Tennis Australia, nie mają odwagi, aby przywołać do porządku u gościa z Republiki Południowej Afryki kierującego organizacją - Craiga Tileya i nalegać, abyśmy uczcili wspaniały naród, który dał nazwę jego turniejowi tenisowemu.
Podobnego zdania są także inni dziennikarze Joe Hildebrand i Tom Elliott. - To jakiś absurd. Takie działania przynoszą odwrotny efekt do oczekiwanego. To autodestrukcyjne i idiotyczne - przyznał Hildebrand.
- Jeśli masz zamiar nazwać się Australian Open i zdarza się, że podczas turnieju przypada nasze święto narodowe, musisz uczcić Dzień Australii - to z kolei słowa Elliotta. - Być może data tego święta ulegnie zmianie w przyszłości, ale obecnie jest 26 stycznia - podsumował.
W piątek 26 stycznia powinny zostać rozegrane m.in. mecze półfinałowe mężczyzn, a że te będą tylko dwa, to w teorii nie powinno być problemów ze zmieszczeniem w programie elementów związanych z Dniem Australii. Ale jak dobrze widać, to tylko teoria.