Gigantyczna burza po rozmowie z Sabalenką. Tak potraktowano Świątek

W Australian Open wśród pań nie ma już takich czołowych tenisistek jak Jelena Rybakina, Ons Jabeur czy Jessica Pegula. Dlatego jeden z dziennikarzy zasugerował zatem w rozmowie z Aryną Sabalenką, że ta nie ma już właściwie realnego zagrożenia ze strony rywalek i właściwie tylko od niej zależy, czy "przegra" ten turniej. Co prawda Białorusinka błyszczy w pierwszych meczach, ale ta dyskusja oburzyła kibiców. Są oni zszokowani, jak potraktowano Igę Świątek, czy Coco Gauff.
Aryna Sabalenka na konferencji prasowej podczas Australian Open
fot. YT @AustralianOpen

Aryna Sabalenka (2. WTA) idzie jak burza w Australian Open. Białorusinka rozegrała dotychczas trzy spotkania, w których straciła zaledwie sześć gemów, a do tego trzy z sześciu setów wygrała do zera. Sabalenka w piątkowy poranek nie dała szans Łesi Curenko (33. WTA), którą w 55 minut ograła 6:0, 6:0.

Zobacz wideo "Rankingowa jedynka ciążyła Idze Świątek". Adam Romer wyjaśnia, z czym mierzyła się polska tenisistka

Białorusinka w Melbourne broni tytułu sprzed roku i po jej obecnych wyczynach może wyrastać na nawet faworytkę numer jeden do wygrania Australian Open. Jednocześnie dalej nie mierzyła się z żadną z czołowych tenisistek. Wystarczy przypomnieć, że przed blisko dwoma tygodniami przegrała z Jeleną Rybakiną (3. WTA) 0:6, 3:6 w finale turnieju WTA 500 w Brisbanne. 

Aryna Sabalenka usłyszała kuriozalne pytanie. Fani nie wytrzymali. "Ludzie są ślepi?"

Jednak Rybakiny - ubiegłorocznej finalistki Australian Open - nie ma już w turnieju. Po niesamowitym meczu Kazaszka przegrała z Anną Blinkową (57. WTA) 4:6, 6:4, 6:7(20-22). Podobnie w turnieju nie ma już Jessiki Peguli (5. WTA). Amerykanka przegrała z Clarą Burel (51. WTA) 4:6, 2:6. 

- Wygrałaś dzisiaj 6:0, 6:0. Nie ma już Rybakiny, Peguli i Jabeur. Świątek wczoraj miała problemy. Ten turniej możesz już tylko sama przegrać? - takie pytanie otrzymała Sabalenka na konferencji prasowej po meczu z Curenko.

- Słuchaj, to jest tenis. Jak widzimy, niektóre czołowe zawodniczki przegrywają w początkowych fazach turnieju, w których wszystko może się zdarzyć. Skupiam się na każdym kolejnym meczu. Jeśli jestem gotowa, żeby zagrać w kolejnym, to jestem... Jeśli nie, to nie. Staram się dawać z siebie wszystko i przygotować jak najlepiej potrafię do każdego kolejnego meczu - odpowiedziała wiceliderka światowego rankingu. 

O ile do odpowiedzi Sabalenki kibice nie mieli żadnych zastrzeżeń, o tyle nie potrafili zrozumieć pytania, totalnie lekceważącego dla Igi Świątek (1. WTA) i Coco Gauff (3. WTA), które ciągle grają w Australian Open.

"Świątek miała wczoraj problemy? Wygrana to wygrana, a Iga potrafi rozwiązać każdy problem", "problemy Świątek są trochę mylące. Collins dwukrotnie awansowała do półfinału Australian Open i raz wygrała ze Świątek, awansując do finału. Świątek nie grała z kimś nieznanym". "Coco jest wciąż w grze, a Iga pokona Sabalenkę" - to kilka z krytycznych uwag internautów.

"Ludzie są ślepi? Widzieliście jej drabinkę? Przyjrzyjmy się jej, gdy zagra z zawodniczką z top 20", "jakby ludzie zapomnieli, że Coco pokonała ją w ostatnim turnieju Wielkiego Szlema", "nie wspomniała Coco? Tej, która pokonała Sabalenkę w finale US Open i sprawiła, że płakała?" - grzmieli kolejni, oburzeni kibice w sieci.

Aryna Sabalenka i Coco Gauff są już w czwartej rundzie Australian Open. Iga Świątek musi ją wywalczyć

Zarówno Białorusinka jak i Amerykanka są już pewne gry w czwartej rundzie Australian Open. Sabalenka zmierzy się w niej z Amandą Anisimową (442. WTA), z którą wygrała zaledwie jedno z pięciu starć. Za to Gauff zmierzy się z Magdaleną Fręch (69. WTA). Z kolei Iga Świątek w sobotni poranek zmierzy się z Lindą Noskovą (50. WTA) w meczu trzeciej rundy. Relację z tego spotkania będzie można śledzić na Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.

Więcej o: