Na etapie trzeciej rundy Paula Badosa (100. WTA) zakończyła zmagania w Australian Open. Hiszpańska tenisistka przegrała w niej z Amandą Anisimową (442. WTA) 5:7, 4:6. Badosa od czasu ubiegłorocznego Wimbledonu zmagała się z problemami zdrowotnymi i starty w Australii były jej pierwszymi od blisko pół roku. Poza Australian Open grała także w Auckland, gdzie odpadła w pierwszej rundzie.
Najlepsza przyjaciółka Aryny Sabalenki była niezwykle rozczarowana przegraną. Na konferencji prasowej po meczu Badosa niespodziewanie poruszyła temat szkolenia tenisistek i tenisistów w Hiszpanii. Czyżby w jego słabym poziomie upatrywała przyczyn swoich problemów?
- Jest Carlos Alcaraz, Alejandro Davidovich Fokina, ja i niewiele więcej. Carlos jest czołowym zawodnikiem, a Alejandro ma duży potencjał i może wiele osiągnąć. W przypadku kobiet trochę nam brakuje - mówiła o rozbieżnościach między męskim a kobiecym tenisem w Hiszpanii. Alcaraz w sobotę zagra w trzeciej rundzie z Juncheng Shangiem (140. WTA), a Davidovich Fokina zakończył zmagania w drugiej rundzie AO.
- Brakuje nam zawodniczek. Nie wiem, czemu tak jest, ale chciałabym poznać rozwiązanie, które sprawiłoby, że byłoby więcej tenisistek w kolejnych pokoleniach - dodała była wiceliderka rankingu WTA. - Myślę, że brakuje oddolnych inicjatyw federacji lub czegoś w tym rodzaju. Myślę, że to by pomogło. W innych dużych krajach jak Francja, Stany Zjednoczone, Włochy czy Australia pojawiają się nowe zawodniczki - wyliczała.
- Carlos Alcaraz i Rafael Nadal trochę to wszystko przykrywali w hiszpańskim tenisie. Jednak podobnie było w przypadku Wielkiej Trójki (Nadala, Rogera Federera i Novaka Djokovicia). Zawsze mówiono, że męski tenis jest bardziej wyrównany i regularny, a teraz widzimy, jak tenisiści z pierwszej dziesiątki odpadają w pierwszej czy drugiej rundzie - stwierdziła Badosa.