Thriller w AO trwał blisko pięć godzin. A potem szaleństwo! [WIDEO]

W piątek kibice zebrani na trybunach w Melbourne byli świadkami kolejnego, emocjonującego pojedynku. Tym razem zwycięsko wyszedł z niego Adrian Mannarino. Francuz kapitalnie rozpoczął bój, po czym w jego grę wkradła się nerwowość. Był już nawet bliski odpadnięcia, ale odwrócił losy spotkania, odrobił stratę i wygrał 7:6 (4), 1:6, 6:7 (2), 6:3, 6:4. Po ostatniej piłce kibice wpadli w ekstazę, a świętowaniu na korcie nie było końca.
Adrian Mannarino - Ben Shelton
Screen z https://twitter.com/AustralianOpen/status/1748314144636273011

Tegoroczny Australian Open nie jest łatwy dla Andriana Mannarino. Choć Francuz awansował do III rundy, to po drodze rozegrał aż dwa pięciosetowe spotkania, najpierw ze Stanem Wawrinką, a następnie z Jaume Munarem. Łącznie na korcie spędził ponad siedem godzin. W piątek ponownie stanął przed trudnym wyzwaniem. Zmierzył się z niezwykle utalentowanym rywalem, Benem Sheltonem. I kolejny raz o jego zwycięstwie zadecydował pięciosetowy bój, w którym zawodnicy narzucili mordercze tempo.

Zobacz wideo "To był przełomowy rok Aryny Sabalenki, a Igę Świątek będzie gonił szerszy peleton tenisistek"

Adrian Mannarino dokonał niemożliwego. Morderczy bój, a potem wrzawa

Pierwszy set był bardzo wyrównany. Doszło do dwóch przełamań, po jednym na korzyść każdego z tenisistów, w związku z czym do rozstrzygnięcia losów partii potrzebny był tie-break. W nim nieco lepiej spisał się Mannarino. Na uwagę zasługuje fakt, że w tym secie posłał aż siedem asów serwisowych, w kolejnych odsłonach udało mu się dołożyć już tylko dwa.

W drugim secie dobra passa Francuza się zakończyła. W jego grę wkradła się nerwowość, co perfekcyjnie wykorzystał Amerykanin. O 14 lat młodszy zawodnik trzykrotnie przełamał rywala, choć szans na to miał zdecydowanie więcej. Tym samym partia zakończyła się pewnym zwycięstwem Sheltona - 6:1. 

Amerykanin poszedł za ciosem i wydawało się, że już wkrótce rywalizacja dobiegnie końca. W trzecim secie znów dwukrotnie wygrał przy serwisie Mannarino, ale i sam nie ustrzegł się błędów - stracił dwa podania, przez co ponownie doszło do tie-breaka. Tym razem jednak na własnym koncie zapisał go Amerykanin i był już właściwie o krok od zwycięstwa. Wystarczyło, by wygrał kolejnego seta.

Tak się finalnie nie stało. Francuz odnalazł w sobie resztki sił i postawił się młodemu rywalowi. Przełamał go w szóstym gemie, co pozwoliło mu triumfować 6:3 i zachować nadzieję na awans. 

Konieczne było rozegranie piątego seta. Ten miał dość szalony przebieg. Zdecydowanie większe problemy miał Shelton. Już w pierwszym gemie musiał bronić break pointa, ale finalnie podołał wyzwaniu. Podobnie, jak i w trzecim gemie. Ta sztuka nie udała mu się w piątej odsłonie i został przełamany. Kolejnego gema serwisowego także nie utrzymał, przez co Mannarino prowadził już 5:2. Shelton był w stanie tylko minimalnie zniwelować stratę. Obronił nawet dwie piłki meczowe, ale przy trzeciej był już bezradny - 6:4. 

Doświadczenie górą. Kibice w ekstazie. Tak podziękowali Mannarino za triumf

Tym samym to Mannarino wygrał niespełna pięciogodzinny bój i awansował do IV rundy Australian Open. Po ostatniej akcji na trybunach zapanowała wrzawa. Kibice wstali z miejsc i oklaskiwali bohaterów widowiska, a w szczególności Francuza.

Prawdziwe szaleństwo zapanowało też w mediach społecznościowych. Internauci porównali Mannarino do jednego z legendarnych rodaków, który dla wielu jest bogiem sportu. Mowa o Zinedine Zidanie. Tym samym podkreślili, że tenisista dokonał wielkiej rzeczy. Teraz przed nim jeszcze trudniejsze wyzwanie. W IV rundzie zmierzy się z liderem ATP - Serbem Novakiem Djokoviciem. 

Więcej o: