Aryna Sabalenka mknie po drabince Australian Open. W pierwszym meczu druga rakieta damskiego tenisa bezproblemowo ograła Niemkę Ellę Seidel (173. WTA) 6:0, 6:1. Największe problemy Białorusinka miała w drugim starciu na AO przeciwko Brendzie Fruhvirtovej (107.). 16-letnia Czeszka łącznie ugrała z Sabalenką pięć gemów, jednak finalnie przegrała 3:6, 2:6. W trzeciej rundzie Białorusinka znów dała pokaz swojej siły. Był to jeden z najbardziej jednostronnych meczów w całym turnieju.
W nocy z czwartku na piątek Sabalenka rozprawiła się z Ukrainką Łesią Curenko (33.). I to dosłownie w ekspresowym tempie, bo zwyciężyła w mniej niż godzinę. Zawodniczki rywalizowały na korcie dosłownie 55 minut. Sabalenka nie oddała żadnego gema, zwyciężając 6:0, 6:0. Spotkanie było jednostronne w każdym calu. Jedynie na początku wydawało się, że Curenko może nawiązać równą walkę. W pierwszym gemie na tablicy widniał remis 40:40 przy serwisie Sabalenki, jednak finalnie Białorusinka wygrała tego, jak i każdego następnego gema.
Curenko była zupełnie bezradna. Próbowała jedynie przeszkadzać rozpędzonej 25-latce, jednak nie przyniosło to żadnych rezultatów. Kończyło się na przegranym serwisie lub niedbałym, słabym returnie, co bezwzględnie wykorzystywała wiceliderka rankingu.
Białorusinka jak na razie jest nie do zatrzymania. Nawet dziennikarze w pomeczowym wywiadzie zapytali ją, czy czerpie jakąkolwiek przyjemność z szybkich, bezproblemowych meczów. W odpowiedzi Sabalenka nawiązała do Igi Świątek.
- Iga wygrywała w ubiegłym roku tak wiele setów do zera. To, żeby się do niej zbliżyć, było jednym z moich celów. Jestem bardzo zadowolona z poziomu, jaki tu prezentuję, Mam nadzieję, że to utrzymam, a może będzie jeszcze lepiej - mówiła w rozmowie z Eurosportem.
Zamieszanie po meczu wywołało pożegnanie obu zawodniczek. Po podejściu do siatki Łesia Curenko odmówiła podania ręki Sabalence. Nie miało to nic wspólnego z przebiegiem spotkania, a z wojną w Ukrainie. Po ataku Rosji wielu sportowców uznało, że zarówno zawodnicy z tego kraju, jak i Białorusini, których władze wspierają brutalny atak zbrojny, powinni zostać wycofani z turniejów WTA i ATP. W ten sposób manifestują swój sprzeciw wobec wojny.
W 1/8 finału Australian Open Aryna Sabalenka zmierzy się z Amandą Anisimovą. Co prawda Amerykanka zajmuje dopiero 442. miejsce, jednak w trzeciej rundzie zdołała pokonać Paulę Badosę. Anisimova wróciła na kort po dziewięciomiesięcznej przerwie. - Cieszę się, że wróciła do tenisa, to będzie świetny pojedynek - mówiła Sabalenka o najbliższej rywalce. Spotkanie odbędzie się w nocy z soboty na niedzielę około godz. 1:00 polskiego czasu.